znajdź słowa:  w kategorii:  jak szukać? nazapki

Lista odpowiedzi

RSS - poradnia Zasubskrybuj nowości przez RSS (co to jest?)

wpisy 441 - 450 z 7922 znalezionych

  • 5.12.2013

    warsztaty

    Czy słowo warsztaty oznaczające zajęcia praktyczne doskonalące jakąś umiejętność mają liczbę pojedynczą?
    Wydaje mi się, że warsztaty, podobnie jak ćwiczenia, a także zajęcia (akademickie) i potoczne zajątka, nie mają liczby mnogiej. W każdym razie gdy kiedyś ogłosiłem warsztaty leksykograficzne dla studentów, to nie mówiłem: „Następny warsztat poświęcimy pisaniu definicji”. Także Słownik współczesnego języka polskiego (red. B. Dunaj, 1996), który notuje interesujące Panią znaczenie, ogranicza je do liczby mnogiej.

    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski

  • 4.12.2013

    pan czy Pan?

    Dzień dobry!
    Znam główną regułę mówiącą, kiedy używa się dużej, a kiedy małej litery w wyrazie pan/pani. Jednak nie wiem które kryterium zastosować do zdania „Serdecznie dziękujemy / p(P)anu / Serdeczne podziękowania dla p(P)ana / XY za zgodę na bezpłatne użycie czcionek j(J)ego autorstwa w niniejszej książce”. Z jednej strony jest to fakt dotyczący tego pana (małe litery), a z drugiej zwracam się do niego, chociaż nie bezpośrednio (duże litery).
    Dziękuję za odpowiedź.
    M Kulczycki
    W przytoczonym przez Pana kontekście należy użyć wielkiej litery do zapisu wyrazu pan, natomiast małej litery do zapisu odpowiadającego temu wyrazowi zaimka. Tak więc: „Serdecznie dziękujemy Panu XY...” lub „Serdeczne podziękowania dla Pana XY...”, a dalej „...za zgodę na bezpłatne użycie czcionek jego autorstwa w niniejszej książce”.
    Zapis wielką literą tego typu zaimka trzeciej osoby stosowany jest przeważnie w odniesieniu do osób zmarłych (w nekrologach, rocznicowych wspomnieniach itp.) lub osób zaawansowanych wiekiem, o dużym prestiżu (np. w listach z okazji jubileuszu).

    Małgorzata Marcjanik, prof., Uniwersytet Warszawski

  • 4.12.2013

    tajemniczy faśnik

    Dzień dobry,
    chciałabym zapytać o znaczenie słowa faśnik. Spotkałam się z takim słowem w książce Edmunda Niziurskiego Księga urwisów, nigdzie jednak nie ma wytłumaczonego jego znaczenia. Jest to coś, z czym została jedna z postaci po śmierci ojca.
    Pozdrawiam,
    Maria Zagnińska.
    Niestety, nie udało mi się znaleźć słowa faśnik (ani w tej, ani w innych hipotetycznych postaciach) w dostępnych mi źródłach gwarowych. Nie ma go poświadczonego w kartotece Słownika gwar polskich, nie notuje go Słownik gwar śląskich B. Wyderki, wydawany od kilkunastu lat, bardzo obszerny i – jak się wydaje – pełny, nie znalazł się też faśnik w mniejszych słownikach gwar śląskich, np. Mały słownik gwary Górnego Śląska B. Cząstki-Szymon, J. Ludwiga, H. Synowiec (Katowice 2000) czy Słownik gwary śląskiej A. Czajkowskiego, A. Klukowskiego (Katowice 1996). Być może to neologizm utworzony przez Niziurskiego. A może też tak zapamiętany, ale inaczej brzmiący w rzeczywistości, wyraz z czasów, kiedy Niziurski mieszkał w Katowicach, albo wyraz pochodzący z języka familijnego środowiska, z którym w Katowicach był związany.

    Barbara Grabka, IJP PAN

    1. 4.12.2013
      Za drugim rozwiązaniem przemawia fakt, że Ilustrowany górniczy słownik encyklopedyczny Stanisława Gismana z 1955 r. – do którego dotarłam już po opublikowaniu poprzedniej odpowiedzi – ma hasło faszlik, z kwalifikatorami: górnictwo rudne, wyraz dawny i definicją: 'lżejszy młot górniczy przystosowany do pracowania nim jedną ręką (odpowiadający perlikowi), a służący do bicia w dłuto przy wierceniu otworów strzałowych'. Perlik zaś to w tym słowniku: 'młotek górniczy obustronnie o gładkich obuchach i łukowatym kształcie; perlik i żelazko skrzyżowane tworzą godło górnicze'. Być może gwarkowi z powieści Niziurskiego został właśnie tylko „bele jaki'' górniczy młotek, a autor zasłyszane kiedyś słowo faszlik, które mogło być wymawiane jako faślik, zapamiętał właśnie nieco inaczej.

      Barbara Grabka, Instytut Języka Polskiego PAN

  • 4.12.2013

    obejdziony ponownie

    Chciałbym poruszyć jeszcze raz kwestię imiesłowu biernego od obejść. W wydanym w 1847 r. dziele Teodora Narbutta Dzieje narodu litewskiego w krótkości zebrane... znalazłem następujący fragment: „(...) obrał stanowisko odporne najdogodniejsze, jakie taktyka wojenna może nastręczyć: tył i skrzydła tak były w mocném położeniu, że ani okolonym, ani obejdzionym z tyłu być nie mógł”. Czy Narbutt mógł się spotkać z tą formą gdzieś w piśmiennictwie, czy raczej próbował utworzyć ją sam?
    Nie mamy wystarczająco dużego korpusu starych tekstów polskich, aby opowiedzieć wiarygodnie na to pytanie. W części Korpusu Języka Polskiego PWN obejmującej klasykę literacką (od XVI do początku XX wieku) nie ma słowa obejdziony. Nie ma go też w części zrównoważonej NKJP, a w całym NKJP występuje ono, owszem, 42 razy, ale wyłącznie w dyskusjach internetowych dotyczących możliwości jego użycia. Można jeszcze szukać w bibliotekach cyfrowych, a także np. w zeskanowanej i dostępnej online kartotece słownika polszczyzny XVII i 1. poł. XVIII w., ale to duża praca, bez widoków powodzenia.
    Dopełnienie przy czasowniku obejść występuje w bierniku, przez co podobne jest do innych dopełnień, podlegających zamianie na podmiot przy transformacji całego zdania na stronę bierną. Stąd pewnie bierze się pokusa, aby szukać imiesłowu biernego od obejść. Jeden z internautów cytowanych w NKJP pisze nawet: „Ogłośmy konkurs na najlepszą propozycję. Obejdziona, obejsznięta, obejdźnięta, obszyta, obchodznięta itd.”. Choć wymyślanie takich nazw może być zajmujące, nie zmienia faktu, że obejść jest czasownikiem nieprzechodnim i imiesłowu biernego nie ma. Zamiast niego można użyć formy okrążony.

    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski

  • 4.12.2013

    figa z makiem

    Jakie jest pochodzenie zwrotu figa z makiem?
    Zwrot ten pochodzi od gestu, w którym nadawca umieszcza kciuk między palcem wskazującym i środkowym tej samej dłoni i z ręką ugiętą w łokciu demonstruje go słuchaczowi na znak, że odmawia mu czegoś lub ocenia jego szanse na osiągniecie czegoś jako znikome. Gest ten ma wydźwięk szyderczy, a czasem tylko żartobliwy. Znany był już starożytnym Rzymianom.
    Z gestem związane są zwroty pokazać komuś figę, zobaczyć figę, A figę! i podobne, por. „W reklamie słyszymy, że OMO spiera tłuszcz już przy 40 stopniach. A figa! Małe, brązowe, tłuste plamy widać gołym okiem!” (Agnieszka Kublik, Gazeta Wyborcza). Zwrot figa z makiem powstał przez rozwinięcie samego słowa figa używanego wykrzyknikowo, a powodem tej innowacji była chęć uczynienia go bardziej ekspresywnym. Z tego samego powodu zwrot figa z makiem rozwinięty został następnie do rymowanki figa z makiem, z pasternakiem (albo na odwrót: mak i pasternak pojawiły się jednocześnie dla rymu, a figa z makiem powstała później w efekcie skrócenia).
    Nie mam przy sobie Nowej księgi przysłów i wyrażeń przysłowiowych polskich pod red. Juliana Krzyżanowskiego, ale przypuszczam, że znajdzie Pan w niej różne postaci zwrotu z figą wraz z datami ich pierwszych rejestracji. Być może pozwoli tu ustalić prawdopodobną chronologię wariantów, o których napisałem wyżej.

    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski

  • 1.12.2013

    Hindusi i Indianie

    Przeglądając właśnie słownik angielsko-polski PWN-Oxford, zauważyłem, że mieszkańcy Indii są wciąż wymieniani jako Hindusi, a autochtoniczni Amerykanie widnieją jako Indianie. Czy te nazwy nie powinny być poprawione już dawno temu? Hindus powinien być osobą wyznającą hinduizm, niezależnie od rasy, a Indianinem powinniśmy nazywać człowieka z Indii, z oczywistych powodów. Czy prócz przyzwyczajenia są jakieś powody, by nie wprowadzać takich zmian?
    Zmiany, o których Pan wspomina, musiałyby mieć charakter nakazowy. Tymczasem język funkcjonuje na zasadzie umowy pomiędzy ludźmi posługującymi się nim, a ta wymaga kompromisu. W związku z tym mamy w języku mnóstwo przypadków podobnych do opisanego. Kiedyś na przykład uznałem, że nie ma nic złego w sformułowaniu stolarka aluminiowa, w związku z czym ostro zaatakował mnie pewien purysta językowy, argumentując, że stolarz zajmuje się obróbką drewna. A jednocześnie wcale nie chciał przyjąć argumentu, że stolarz przecież nie ogranicza się do robienia stołów.
    Sprawa z mieszkańcami Indii jest jeszcze bardziej złożona. Słowniki podają, że mieszkańcy Indii to Hindusi (przy czym Wielki słownik ortograficzny PWN mówi o 'mieszkańcach Półwyspu Indyjskiego', nie będę jednak roztrząsać tych subtelnych różnic definicyjnych). Encyklopedia PWN nazywa ich Indusami, co jest formą przestarzałą i dziś rzadką. Prócz tego są hindusi (wyznawcy hinduizmu) zwani też hinduistami. Jak widać, różnicę znaczenia podkreślamy zapisem.
    Gdyby nam to nie odpowiadało, moglibyśmy mieszkańców tego kraju nazywać Indyjczykami, jest to poprawnie utworzona nazwa mieszkańców, wymieniana w niektórych źródłach, która jakoś się nie przyjęła, choć znana jest od XVII wieku. Ze względu na formę można by w tym znaczeniu używać wyrazu Indianie, bo liczne nazwy tego typu tworzymy, dodając do tematu nazwy miejscowej przyrostek -anin, np. Mołdawianin. Na przeszkodzie stoi tu jednak utrwalony zwyczaj, zgodnie z którym to określenie przysługuje rdzennym mieszkańcom Ameryki.
    Wniosek: mieszkańców Indii nazywamy Hindusami. Jeśli zależy nam na oryginalności, możemy użyć słów Indusi lub Indyjczycy. Indianie zaś, którzy swą nazwę zawdzięczają Indiom, żyją w Ameryce.

    Jan Grzenia

  • 1.12.2013

    wykształcenie niepełne wyższe

    Co właściwie oznacza wyrażenie wykształcenie niepełne wyższe?
    Oznacza ono, że ktoś rozpoczął studia, ale nie skończył. Pojęcie to jest nieprecyzyjne, więc zasadniczo obejmuje i takich studentów, którzy rozstali się z uczelnią po pierwszym wykładzie, i takich, którzy otrzymali absolutorium, ale nie podeszli do egzaminu końcowego. Problem pojawia się, gdy mamy wypełnić kwestionariusz, w którym wykształcenie niepełne wyższe nie zostało uwzględnione. Pewien przykład z najnowszej historii Polski dowodzi, że nawet kandydat na prezydenta może mieć z takim kwestionariuszem kłopoty.

    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski

  • 30.11.2013

    Codex Argenteus i Mladá Boleslav

    Uprzejmie proszę o podpowiedź, jak odmieniać tytuł Codex Argenteus oraz nazwę czeskiego miasta Mlada Boleslav.
    Z poważaniem, TL
    Nazwa Codex Argenteus jest w oryginale rodzaju męskiego, po polsku tłumaczona bywa jako Srebrna Biblia, przy czym często po przytoczeniu nazwy łacińskiej autor posługuje się dalej skróconą nazwą polską (kodeks), pisaną albo małą literą, albo wielką (na znak, że używana jest w referencji jednostkowej).
    Nazwy Mladá Boleslav (w tekstach niespecjalistycznych można pominąć znak diakrytyczny nad literą a) jest zaś po czesku rodzaju żeńskiego, choć pierwotnie miała rodzaj męski (utworzona została od imienia domniemanego założyciela grodu). Najlepiej jej nie odmieniać, używając jej w apozycji, tzn. po odmienionym słowie miasto, np. miasta Mladá Boleslav, miastu Mladá Boleslav itd. Można też odmieniać ją jak nazwę żeńską: DCMs. Mladej Boleslavi (jak Małej Panwi), B. Mladą Boleslav (jak Małą Panew), N. Mladą Boleslavią (jak z Małą Panwią), nie Boleslavą, gdyż dawny przyrostek dzierżawczy -jь, który, nawiasem mówiąc, spowodował przeniesienie tej nazwy z paradygmatu męskiego do żeńskiego, w przeszłości zamykał też nazwę miasta Wrocław, a tę odmieniamy dziś: Wrocławia, Wrocławiowi itd., a nie Wrocława, Wrocławowi. Spotyka się też odmianą połowiczną, obejmującą tylko pierwszy człon: Mladej Boleslav, Mladą Boleslav, co wydaje się niekonsekwentne, ale dla Polaków jest łatwiejsze niż odmienianie według paradygmatu żeńskiego niewątpliwie męskiego przecież imienia Bolesław. W sumie, jak widać, odmiana nazwy Mladá Boleslav nie jest łatwa, wiec sądzę, że jeśli nie ma potrzeby używać jej często, to lepiej poprzestać na formie nie odmienionej, przytaczanej w apozycji.

    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski

  • 30.11.2013

    Przez co się odmieniają czasowniki?

    Drodzy Państwo,
    W szkole uczono mnie, że:
    1. czasownik odmienia się jedynie przez rodzaje, liczby, osoby, strony, tryby i czasy,
    2. imiesłów jest jedną z form czasownika.
    Jakiś czas temu uświadomiłem sobie, że przecież imiesłowy przymiotnikowe się deklinują. Czemu wobec tego w podręcznikach nie pisze się, że czasownik odmienia się także przez przypadki?
    Imiesłowy przymiotnikowe – jak sama ich nazwa wskazuje – odmieniają się jak przymiotniki. W paradygmacie czasownika zajmują miejsce peryferyjne, a niekiedy są z niego w ogóle usuwane i traktowane jako oddzielne wyrazy. Jeśli się chce skontrastować odmianę czasowników i imiennych części mowy, to nie ma sensu zatrzymywać się nad imiesłowami.

    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski

  • 28.11.2013

    język polski przed sądem

    Szanowni Państwo,
    który sąd jest właściwy do rozpoznania kwestii mojego niezadowolenia z obecnego kształtu języka polskiego? Od kogo można domagać się odpowiedzialności za poniesione przeze mnie (wskutek jawnie niekorzystnych dla mnie zasad gramatyki, ortografii i ortoepii języka polskiego) szkody majątkowe i niemajątkowe?
    Musiałby Pan najpierw uzasadnić, że za obecny stan polszczyzny odpowiedzialna jest jakaś grupa interesu, która kształtuje nasz język z korzyścią dla siebie i ze szkodą dla Pana. To się może nie udać.

    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski



Copyright © 1997-2014 Wydawnictwo Naukowe PWN SA
infolinia: 0 801 33 33 88