znajdź słowa:  w kategorii:  jak szukać? nazapki

Lista odpowiedzi

RSS - poradnia Zasubskrybuj nowości przez RSS (co to jest?)

wpisy 2691 - 2700 z 7763 znalezionych

  • 26.02.2010

    wręcz a wprost

    Szanowni Państwo,
    czy jest jakaś różnica, np. dotycząca stopnia formalności, między wyrażeniami wręcz przeciwnie a wprost przeciwnie?
    Z wyrazami szacunku,
    Stanisław
    Nie widzę takiej różnicy. Wprost przeciwnie wydawało mi się częstsze, ale po zajrzeniu do Korpusu Języka Polskiego przekonałem się, że jest wprost przeciwnie (!), a nawet wręcz przeciwnie. To tylko dowód, że nasze odczucia co do względnej czestości użycia poszczególnych wyrazów są zawodne.
    Wprost może się kojarzyć z wyrażeniami rzecz prosta, prosta sprawa, w kręgu tych skojarzeń wprost przeciwnie brzmi jak konstatacja prawdy niepodważalnej – nieoczekiwanej dla słuchacza, ale nie podlegającej dyskusji. Wręcz może się zaś kojarzyć z walką wręcz, z zapasami, ze starciem przeciwstawnych racji. Gdyby więc trochę na siłę doszukiwać się różnicy między wprost przeciwnie a wręcz przeciwnie, to można by powiedzieć, że pierwsze z tych wyrażeń odwołuje się do rozumu, a drugie do ciała. Podkreślam jednak, że jest to różnica dość subiektywna, słabo oparta na etymologii, więc gdyby ktoś na moje wywody zareagował emocjonalnym: „Wręcz przeciwnie!”, to wcale bym się nie zdziwił.

    Mirosław Bańko, PWN

  • 23.02.2010

    różne problemy ortograficzne

    Szanowna Poradnio,
    ogromnie się cieszę, że nie trafiłam na wyczerpany limit :) Chciałam spytać, czemu – choć wśród obiektów, których człon ogólny piszemy małą literą (budowle, pomniki, cmentarze), są też obiekty sportowe – piszemy wielką literą Stadion Dziesięciolecia? Dlaczego Humowski (od Hume), ale Joyce’owski? Dlaczego pornomagazyn, ale porno‑film lub porno film? Czemu gadka szmatka jeszcze niedawno była zapisywana z łącznikiem (słownik ort. wyd. Wilga)?
    Z góry najuprzejmiej dziękuję
    1) W regule, którą Pani przywołuje, mówi się, że małą literą pisze się te człony, które są tylko nazwami gatunkowymi. Należy rozumieć, że pierwszy składnik nazw Stadion Dziesięciolecia, Stadion Śląski, Stadion Narodowy stanowi integralną część nazwy własnej. A o tym, że tak jest, decyduje wola dysponentów tych nazw. Podane zapisy są zapewne wyjątkami, bo pisownia stadion Legii, stadion Górnika itp. nie budzi raczej wątpliwości.
    2) Zapis przyrostków po nazwach zakończonych na ‑e niewymawiane nie został ustalony w polskich przepisach ortograficznych, stąd wahania. Moim zdaniem lepiej by było stosować apostrof na zasadach takich samych jak we fleksji (Hume’a, Joyce’a). Trzeba stwierdzić, że Wielki słownik ortograficzny PWN zwykle przestrzega tej zasady, podając np. hasła grunge’owiec, software’owy. Może chodzi o to, że pisownia Humowski ustaliła się na tyle dawno, że słownikarze postanowili jej nie poprawiać (rzeczywiście była w słownikach już kilkadziesiąt lat temu).
    3) Wyraz pornomagazyn został najwidoczniej uznany za złożenie z elementem ‑o‑, a taka konstrukcja musiała powstać już w języku polskim. Z kolei zapisy porno‑film, porno film trzeba podejrzewać o obce pochodzenie, stąd też – być może – ich nietypowa forma. Dziś zastępuje się je bliższym naszemu językowi wyrażeniem film porno.
    4) Autorzy wspomnianego słownika widocznie uznali, że jest to wyraz złożony z elementów współrzędnych (co nie jest prawdą). Odkąd wyrażenie gadka szmatka pojawiło się w Wielkim słowniku ortograficznym PWN, ma taki właśnie zapis. A skoro jest to słownik wzorcowy, to i pisownia, którą proponuje, jest taka.

    Jan Grzenia

  • 23.02.2010

    Tobey

    Szanowni Państwo!
    Jak należy odmieniać w piśmie imię aktora, który nazywa się Tobey Maguire? Wymawiamy je identycznie jak imię Toby, więc pewnie w wymowie będziemy odmieniać Tobiego, z Tobim itp., ale wzrokowo wydaje się, że powinno być raczej Tobeya, z Tobeyem niż Tobey’ego, nie mówiąc już o z Tobeym. Czy więc jest tak, że inaczej odmieniamy je w mowie, a inaczej w piśmie?
    Rozbieżności fleksyjne pomiędzy formami pisanymi a mówionymi obcych nazw własnych są dobrze znane (por. np. nazwiska Raleigh, Rooney), wiele ciekawych przykładów znaleźć można w archiwum naszej poradni, np. ten dotyczący imion żeńskich zakończonych na ‑h.
    Tu mamy przypadek dość podobny, bo formy mówione powinny mieć końcówki przymiotnikowe, skoro w mianowniku wymawiamy [tobi]. Ortografia zaś sugeruje występowanie ‑j na końcu, co powinno prowadzić do odmiany rzeczownikowej. Nie jest to na szczęście problem nowy, a więc łatwo znaleźć analogię, przywołując nazwy Berkeley (nazwisko), Harley (nazwa firmowa od nazwiska), Stanley (imię), które odmieniamy rzeczownikowo, czemu sprzyja spolszczona wymowa z końcowym [ej].
    W piśmie należałoby w takim razie stosować formy DB. Tobeya, C. Tobeyowi, N. Tobeyem, Ms. Tobeyu. Wówczas mogłoby też tak być w mowie, ale wymagałoby to wymowy [tobej], którą w świetle powyższych przykładów należałoby uznać za dopuszczalne spolszczenie. Gdyby jednak wydawało się to nie do przyjęcia, trzeba będzie w mowie imię to odmieniać przymiotnikowo, a więc tak jak nasze Antoni.

    Jan Grzenia

  • 23.02.2010

    Solna w Szwecji

    Solna to niewielkie miasto-gmina w aglomeracji Sztokholmu. Czytając trylogię Millennium Stiega Larssona, zauważyłem, że tłumacze kilkakrotnie piszą o Solnej, i właśnie to mnie zastanowiło. Wydaje mi się, że pozorne podobieństwo nazwy Solna do słów związanych z solą nie daje podstaw do odmiany takiej, jaką mają rodzime wyrazy. Jaki zatem wzorzec odmiany obowiązuje w wypadku tej nazwy – w Solnej, w Solnie czy może w Solna?
    Nie ma powodu uważać, że nazwa ta ma coś wspólnego z naszym przymiotnikiem. Powinninniśmy w takim razie odmieniać ją jak rzeczownik: D. Solny, C. Solnie, B. Solnę, N. Solną (a więc podobnie jak np. Częstochowa). Nieodmienność należy wykluczyć, bo nazwy na ‑a, np. szwedzkie Kiruna, Uppsala, z reguły odmieniamy.

    Jan Grzenia

  • 23.02.2010

    Kowalski i inni

    Kowalski jest jednym z najpopularniejszych polskich nazwisk, Ciesielski czy Kołodziejski średnio, natomiast prawie nie spotyka się Szewskich czy Krawieckich. Wszystkie te nazwiska pochodzą od nazw popularnych zajęć, szewc i krawiec nie są egzotyczniejsi od kowala (podobnie nazwiska Szewczyk i Krawczyk nie odstają aż tak od Kowalczyka). Czy istnieje jakaś językowa teoria, skąd te dysproporcje w przypadku końcówki ‑ski?
    Kowalski jest jednym z najpopularniejszych polskich nazwisk, Ciesielski czy Kołodziejski średnio, natomiast prawie nie spotyka się Szewskich czy Krawieckich. Wszystkie te nazwiska pochodzą od nazw popularnych zajęć, szewc i krawiec nie są egzotyczniejsi od kowala (podobnie nazwiska Szewczyk i Krawczyk nie odstają aż tak od Kowalczyka). Czy istnieje jakaś językowa teoria, skąd te dysproporcje w przypadku końcówki ‑ski? Nazwiska z przyrostkiem ‑ski (‑cki, ‑dzki) pochodzą na ogół od nazw miejscowych, a więc nazwisko Kowalski pierwotnie oznaczało kogoś, kto pochodził z miejscowości Kowal, Kowala, Kowale. Nawet współcześnie jest ich w Polsce blisko 50, a takich o nazwach Szewce, Krawce o wiele mniej. Te nazwy miejscowości pochodzą oczywiście od wyrazów pospolitych kowal, szewc, krawiec, ale proszę zauważyć, że związek nazwiska z wyrazem pospolitym był tu pośredni.
    W takim razie powszechność nazw miejscowych od rzeczownika kowal była pierwszym czynnikiem wpływającym na szczególną popularność nazwiska Kowalski (jest też dużo innych nazwisk od tej podstawy). Trzeba ponadto uwzględnić, że zawód kowala był dawniej wysoko ceniony, bo kowalstwo służyło m.in. kuciu broni. Zygmunt Gloger podaje, że w dawnej Polsce dobry rycerz musiał mieć umiejętność ukucia sobie miecza czy też podkowy, a z przekazów historycznych znani są nawet książęta, którzy parali się tym zajęciem. Istotnym czynnikiem musi też być dawność tego typu nazwisk i tego konkretnego nazwiska (było notowane już w poł. XIV w.).
    Kolejna przyczyna jego popularności wiąże się z ciągle powszechnym przekonaniem, że nazwiska z przyrostkiem ‑ski są nazwiskami szlacheckimi. Muszę podkreślić, że znaczna część takich nazwisk nie ma nic wspólnego ze szlachectwem, skoro jednak od dawna są uznawane się za lepsze od innych, wiele osób przyjmowało je, aby dodać sobie splendoru (zwyczaj ten wyśmiewano już w XVI w.). Z tego zapewne powodu osoby dokonujące urzędowej zmiany nazwiska często wybierają właśnie nazwiska o takim zakończeniu.
    Działały też niewątpliwie inne względy, np. brzmienie nazwiska, ale te wymienione były zapewne decydujące. Wniosek stąd taki, że nazwisko Kowalski zyskało popularność w wyniku działania wielu sprzyjających czynników.

    Jan Grzenia

  • 23.02.2010

    Imre Kertész

    Jak wymawia się nazwisko węgierskiego noblisty Imrego Kertesza: [kertesz] czy [kertes]?
    PWN-owska encyklopedia podaje pisownię Kertész i wymowę [kẹrte:s] – z pierwszym [e] akcentowanym, a drugim wydłużonym. Nie jest to niespodzianką – węgierskie sz z reguły wymawia się jako [s], a węgierskie s jako [sz].

    Mirosław Bańko, PWN

  • 23.02.2010

    Stabat Mater Dolorosa

    Stabat Mater dolorosa to pierwsze słowa średniowiecznej sekwencji Jacopone di Todi. Określa się nimi również motyw literacki często obecny w tekstach średniowiecznych, m.in. w Lamencie świętokrzyskim. Który zapis należy zastosować, mając na myśli właśnie to drugie znaczenie: Stabat Mater dolorosa czy stabat Mater dolorosa?
    Stabat Mater Dolorosa/ dolorosa to incipit czy initium średniowiecznej sekwencji (utworu zbliżonego do hymnu), której autorstwo przypisuje się bądź Innocentemu III, bądź Jacapone da Todi. Dosłownie słowa te znaczą ‘stała matka pełna cierpienia/ bólu’ (czasownik stabat to forma 3. osoby liczby pojedynczej czasu przeszłego niedokonanego (imperfectum) trybu oznajmującego czynnego od czasownika stō, stāre ‘stać, stać wytrwale’). Jako tytuł zapisujemy tę frazę zgodnie z regułami pisowni tytułów w języku polskim – rozpoczynamy wielką literą, a pozostałe wyrazy moglibyśmy zapisywać już małą, lecz czyni się tu wyjątek dla słowa Mater, oznaczającego Maryję, oraz czasem dla słowa Dolorosa, wskazującego na jej atrybut, które jako całość zostały użyte w tym tekście w funkcji nazwy własnej.
    Jak zauważa Autor pytania, wspomniany incipit bywa niekiedy określeniem motywu literackiego, to znaczy jednostki konstrukcyjnej (zdarzenia, przedmiotu, sytuacji, przeżycia itp.) świata przedstawionego w dziele sztuki. Motywy literackie zapisujemy w języku polskim małą literą – napiszemy np. motyw zbrodni, ale nie motyw Zbrodni, nawet jeśli chodzi o bardzo konkretną zbrodnię. Sprawa się jednak komplikuje w wypadku analizowanego przykładu, ponieważ tutaj motyw często – i w moim pojęciu mylnie – próbujemy identyfikować z tytułem.
    Zanim ostatecznie odpowiem na zadane pytanie, przyjrzyjmy się przykładowi polskiemu. Gdybyśmy frazę łacińską przełożyli na język polski, to nazwę motywu pisalibyśmy np. w ten sposób: motyw stojącej Matki Bolejącej względnie bolejącej (nazwa Matka Bolejąca pisana jest wielką literą z tych samych powodów, co nazwa Mater Dolorosa). Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w podobny sposób zachować się w przypadku, gdy posługujemy się wersją łacińską, a zatem moglibyśmy napisać, że w takim a takim dziele mamy do czynienia z motywem stantis Matris Dolorosæ/ dolorosæ (gdzie stantis to imiesłów czasu teraźniejszego czynny w dopełniaczu liczby pojedynczej, podobnie jak formą dopełniaczową jest wyrażenie Matris dolorosæ; ten dopełniacz występuje tutaj ze względu na łączliwość rzeczownika motyw). Uznałbym za dopuszczalne (lecz mało eleganckie, ponieważ łacina, podobnie jak polski, jest językiem fleksyjnym) również użycie cytacyjne frazy łacińskiej i zapisanie jej w postaci równokształtnej z incipitem sekwencji. Wówczas nazwę całego motywu moglibyśmy pisać: motyw stabat Mater Dolorosa bądź motyw stabat Mater dolorosa, ale przy takiej pisowni zaciera się różnica między tytułem, stanowiącym element warstwy metatekstowej, a nazwą motywu, należącą przecież do języka przedmiotowego.

    Piotr Sobotka, Uniwersytet Mikołaja Kopernika

  • 22.02.2010

    zapis inicjałów

    Witam,
    czy używając inicjałów zamiast pełnego imienia (imion) i nazwiska, należy rozdzielać je spacjami, a jeśli tak, to w jaki sposób? Podam przykład: Jarosław Marek Rymkiewicz to J.M. R., J.M.R., J. M. R., a może JMR, bo i z takim zapisem się spotkałem?
    Pozdrawiam,
    Paweł Kulpiński
    W słownikach ortograficznych można spotkać się z zapisem typu J.M.R., czyli z kropkami i bez spacji. Przywodzi on na myśl – zupełnie bez potrzeby – przedwojenny i wczesnopowojenny zapis skrótowców z kropkami (np. Z.S.R.R.), który już dawno nie obowiązuje. O wiele bardziej naturalne byłoby stawianie kropki i odstępu po inicjale, czyli pisanie np. J. M. R. Kto jednak uważa, że bez spacji jego inicjały wyglądałyby bardziej elegancko, niech pisze J.M.R., JMR albo nawet jmr (wszystkie konwencje znajdują oparcie w zwyczaju językowym i w praktyce edytorskiej). Adam Wolański w swojej Edycji tekstów apeluje, i słusznie, o otwartość na indywidualne sposoby zapisu inicjałów: „(...) należy uszanować indywidualny zwyczaj zapisu inicjału przez właściciela danego imienia (imion), który to zwyczaj może np. polegać na użyciu dwu pierwszych liter imienia, np. St. (= Stanisław) Dubisz, Wł. (= Władysław) Strzemiński, Jerzy Zb. (= Zbigniew) Piotrowski, Fr. (= Franciszek) Szydełko, lub też użyciu liter inicjałowych bez kropek, np. TS (= Thomas Stearns) Eliot” (s. 89).

    Mirosław Bańko, PWN

  • 21.02.2010

    wzmóc

    Szanowni Państwo,
    w żadnym słowniku nie znalazłam słowa wzmożymy, jedynie wzmożemy. Biorąc jednak pod uwagę fakt tak częstego używania słowa wzmożymy, zaczęłam się zastanawiać, czy słowo to nie stało się już lub stanie za chwilę uzusem. Z góry dziękuję za wyjaśnienie.
    Beata Anczarska
    Względna frekwencja wzmożymy do wzmożemy w polskim internecie wynosi mniej więcej 1 do 2, więc jest dość wysoka. Internet jest jednak zasobem o niewielkim prestiżu i małej wiarygodności, zwłaszcza gdy zarówno forma normatywna, jak i nienormatywna mają w nim zaledwie po kilkaset wystąpień. Poza tym za wzmożemy przemawia analogia do móc, skoro bowiem możemy, a nie możymy, to dlaczego wzmożymy, a nie wzmożemy?
    Pytanie zamykające poprzedni akapit potraktowałem jako retoryczne. Ktoś mógłby jednak naprawdę chcieć wiedzieć, skąd przychodzi ludziom do głowy wykolejona gramatycznie forma wzmożymy. Myślę, że i ona jest produktem analogii, tym razem do czasowników typu mnożyć lub złożyć. Fałszywej analogii ulec tym łatwiej, że wzmóc to stosunkowo rzadki czasownik, wymagający pewnej kompetencji językowej. A tej wielu autorom tekstów internetowych po prostu brakuje.

    Mirosław Bańko, PWN

  • 19.02.2010

    sofistykowany software

    Szanowna redakcjo!
    W jednym z technicznych artykułów spotkałam się z wyrazem sofistykowany, natomiast w internecie znalazłam sofistykowany software i hardware, jednak nie mogę znaleźć tego przymiotnika w żadnym słowniku (czyżby pochodziło od słowa sofistyka?). Cóż więc ono znaczy i czy może być użyte w takim kontekście? Z góry dziękuję za odpowiedź.
    Pozdrawiam
    Agnieszka.
    Sofistykowany to jeszcze jeden niepotrzebny anglicyzm, z sofistyką spokrewniony przez greckie sophos 'mądry'. W słownikach go nie ma, bo jego użycie jest bardzo ograniczone i mogłoby budzić zastrzeżenia. Zamiast sofistykowany software można po polsku powiedzieć zaawansowane oprogramowanie.

    Mirosław Bańko, PWN



Copyright © 1997-2014 Wydawnictwo Naukowe PWN SA
infolinia: 0 801 33 33 88