znajdź słowa:  w kategorii:  jak szukać? nazapki

Lista odpowiedzi

RSS - poradnia Zasubskrybuj nowości przez RSS (co to jest?)

wpisy 1 - 10 z 20 znalezionych

  • 20.05.2013

    Nie zawracaj gitary, wal do mnie jak w dym!

    Chciałbym się dowiedzieć, jakie jest pochodzenie dwóch potocznych zwrotów: zawracać komuś gitarę i walić do kogoś jak w dym.
    Pierwszy zwrot występuje częściej w formie zaprzeczonej nie zawracaj gitary. Był znany już w II połowie XIX wieku, poświadczony m.in. w Emancypantkach Bolesława Prusa, w Nowelach Władysława Reymonta. Występował w języku potocznym, ale Witold Doroszewski określił ten frazeologizm jako wulgarny. Podaje też wariant nie kręć gitary (występuje m.in. w piosence biesiadnej: „Wszystkie rybki śpią w jeziorze... ej ty stary nie kręć gitary”). Pochodzenie tego zwrotu jest – jak się wydaje – proste: odnowienie znanego powszechnie (i pozbawionego ekspresji) wyrażenia nie zawracaj głowy.
    Genezę frazeologizmu walić / iść / pędzić do kogoś jak w dym przedstawił Mirosław Bańko w Słowniku porównań (WN PWN Warszawa 2004, s. 59): „Porównanie to tkwi w realiach życia wiejskiego, gdzie dym wydobywający się z komina świadczył o obecności gospodarza w domu i dawał pewność, że kto pójdzie do niego, ten nie zostanie zamkniętych drzwi. Może też nawiązywać do zachowania osoby, która, chcąc ratować kogoś lub coś od ognia, decyduje się działać natychmiast i bez namysłu”.

    Krystyna Długosz-Kurczabowa, Uniwersytet Warszawski

    1. 20.05.2013
      Bardziej wiarygodną motywację porównania iść (walić itp.) do kogoś jak w dym przedstawili niedawno (za Kwiryną Handke) dwaj poznańscy badacze frazeologii, Stanisław Bąba i Jarosław Liberek. Ich zdaniem porównanie to nawiązuje do dawnych realiów bitewnych, gdy broń palna była ładowana od przodu czarnym prochem, a żołnierz potrzebował kilkudziesięciu sekund na jej ponowne załadownie po oddaniu strzału. Wtedy to, gdy stojąca w szyku piechota oddała salwę i pogrążyła się w kłębach dymu, kawaleria przeciwnika mogła w miarę bezpiecznie „iść w dym”, czyli stratować pieszych lub rozsiec lancami.

      Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski

  • 12.01.2010

    podolski złodziej

    Szanowni Państwo,
    moje pytanie dotyczy związku podolski złodziej. Od czego pochodzi ten frazeologizm oraz co dokładnie oznacza?
    Z poważaniem,
    Przemysław Żbikowski
    Określenie podolski złodziej występuje w wyrażeniu porównawczym ktoś ma nogi (buty) jak podolski złodziej, tzn. 'ma bardzo duże nogi (buty)'. W Słowniku porównań Mirosława Bańki znalazło się natomiast wyrażenie ma ktoś stopy jak podolski złodziej wraz z informacją, że jest to „jedno z licznych i w większości już zapomnianych powiedzeń odzwierciedlających stereotypy etniczne dawnej Rzeczypospolitej. Znane w dwóch wersjach, z których jedna odnosiła się do Podola, a druga po Polesia.” (s. 80).
    Punkt wyjścia do powstania analizowanego frazeologizmu stanowiły charakterystyczne dla tego regionu ciężkie, duże buty, podkute olbrzymimi podkowami, robione ze skór podolskich czabanów, zwane pospolicie Cabanami. Por. np. obrazek: „Strasznie niezgrabnie wygląda [...] podsadkowaty, krępy chłop podolski w ogromnych, ciężkich butach z olbrzymimi podkowami, w burym obwisłym sieraku lub białym lnianym kaftanie, przepasanym szerokim pasem skórzanym...” (Walery Łoziński, 1938-1861, Proces o dziwotwór). Modyfikację frazeologizmu polegającą na zastępowaniu wyrazu buty przez nogi czy stopy łatwo wytłumaczyć bliskością desygnatów (i znaczeń wyrazów).
    Pozostaje jeszcze sprawa (podolskiego) złodzieja. Otóż wydaje się, że te wielkie, ciężkie, skórzane, podkute dużymi podkowami byty szczególnie rzucały się w oczy, gdy był w nie ubrany uciekający złodziej. Dlatego też one stały się podstawą porównania.
    Warto jeszcze dodać, że nie mniej niż buty podolskiego złodzieja znane były dawniej podolskie pasieki, podolskie sieci i podolskie babki (z ciasta drożdżowo-biszkoptowego).

    Krystyna Długosz-Kurczabowa, Uniwersytet Warszawski

    1. 12.01.2010
      Proponuję zastanowić się, czy związek ów (jako całość) nie ma nic wspólnego ze słynnym, choć prawdopodobnie nieprawdziwym, listem Kozaków zaporoskich do sułtana osmańskiego Mehmeta IV. W owym liście, będącym odpowiedzią na ultimatum sułtana, a datowanym na końcówkę XVII wieku, pośród wielu obelg zamieszczone jest między innymi sformułowanie „podolski złodziejaszku'' lub, według innych tłumaczeń „podolski złodzieju''. Ponieważ nie wydaje mi się, żeby Kozacy pod wodzą atamana Iwana Sirki chcieli odnieść się do rozmiaru sułtańskich stóp, czy też butów, zastanawiam się, czy też samo sformułowanie „podolski złodziej'' mogło wziąć swój początek od tego właśnie listu. Być może na skutek sporej, acz znacznie późniejszej jego kariery, stało się ono synonimem jakiejś wymyślnej obelgi, a droga odwrotna, którą obrała bez specjalnego entuzjazmu i przekonania Pani Profesor, jest w rzeczywistości błędna.
      Z wyrazami szacunku

      Marcin Widawski

    2. 12.01.2010
      Moje objaśnienie dotyczyło genezy całego wyrażenia porównawczego ktoś ma nogi (buty) jak podolski złodziej, czyli ‘ma bardzo duże nogi (buty)’. Natomiast powstanie samego wyrażenia podolski złodziej wiązało się zapewne z realiami historycznymi: podolscy złodzieje z jakichś powodów (może np. butów) wyróżniali się spośród innych. Stąd ich słowa. List, o którym pisze pan Marcin Widawski, raczej potwierdza funkcjonowanie już w języku tego wyrażenia (w funkcji obelgi) niż wyjaśnia mechanizm jego powstania.

      Krystyna Długosz-Kurczabowa, Uniwersytet Warszawski

  • 7.10.2009

    zmyć komuś głowę i nie zostawić na nim suchej nitki

    Witam,
    czy zmyć komuś głowę wzięło się od mycia głowy za karę? I jeszcze: czy nie zostawia się na kimś suchej nitki w znaczeniu, że tak się kogoś obmawia, iż nie znajduje się w nim nic dobrego, choćby jednej nitki? Tylko dlaczego suchej?
    Z góry dziękuję!!!
    Mycie głowy zapewne nie wszystkim sprawia przyjemność, zwłaszcza jeżeli się to robi mało delikatnie. Stąd znaczenie metaforyczne: 'zrobić wymówkę, dać nauczkę, zwymyślać'. Obok zmyć komu głowę używany był też frazeologizm zmydlić komu głowę w tym samym znaczeniu. Natomiast zmyć komu głowę ołowiem znaczyło ‘rozstrzelać’. Na pierwotną niechęć do mycia (już nie tylko głowy) mogą wskazywać zwroty zmyć kogoś i zmywać kogoś bez ługu ‘dać reprymendę, dać nauczkę’.
    A z suchą nitką najprawdopodobniej było tak: najpierw można było zmoknąć, przemoknąć do suchej (ostatniej) nitki, czyli ‘zmoknąć całkowicie, zupełnie’, a następnie, jak się kogoś oblało plotkami, intrygami, to – metaforycznie – nie zostawiło się na mim suchej nitki.

    Krystyna Długosz-Kurczabowa, Uniwersytet Warszawski

  • 21.09.2009

    wyprowadzić w pole, wpuścić w maliny

    Zastanawiam się, czy związek frazeologiczny wpuścić kogoś w maliny może pochodzić z Balladyny Słowackiego. A jeśli nie, to jaka może być jego etymologia? I skąd, Państwa zdaniem, pochodzi zwrot wyprowadzić kogoś w pole?
    Dziękuję!
    Odpowiedź zacznę od objaśnienia frazeologizmu wyprowadzić, wywieść, dawniej też wywołać kogo w pole, który znaczy ‘oszukać, za nos wodzić’. Znany jest w polszczyźnie już od XVI w. i wzięty z obserwacji życia. Pole bowiem to nie tylko ‘grunt, rola’, ale też ‘miejsce otwarte, równina, wielki obszar’. W słowniku S. B. Lindego jest zdanie z tekstu F. Bohomolca: „Wywiódłbym ich w pole, żeby nigdy do domu nie trafili”. Jeżeli ktoś zostanie wyprowadzony na otwartą przestrzeń, to może stracić orientację i wtedy łatwo nim manipulować, wprowadzić w błąd, oszukać. Fizyczne wyprowadzenie w pole nie jest już konieczne, wyrażenie uzyskuje sens przenośny, por. „Ja się nie dam wyprowadzić w pole, chyba mi posag położą na stole” (J. Słowacki). Frazeologizm ten występuje często w tekstach literackich i w polszczyźnie mówionej.
    Ustalenie czasu, miejsca i okoliczności narodzin jakiegoś związku frazeologicznego jest niezwykle trudne, jeżeli nie wręcz niemożliwe. Motyw dwu sióstr, które zostały posłane po maliny, jest dość znany w literaturze, por. np. Aleksandra Chodźki Maliny: „Dwa im dzbanki daj,/ Niechaj idą w gaj,/ Która więcej malin zbierze,/ Tę za żonę pan wybierze,/ Ta będzie panią”. Ale czy posłanie dziewcząt po maliny to to samo co wpuszczanie je w maliny?
    Bardziej prawdopodobne wydaje mi się inne objaśnienie. Maliny to nie tylko termin botaniczny ‘roślina i jej owoce’, ale także termin karciany – w preferansie oznaczało zgranie swej puli, a frazeologizm na malinach być znaczył ‘stracić wszystko, nic nie mieć’. W Słowniku warszawskim znajduje się cytat: „Puściłem już spadki po dwóch stryjach i trzech ciotkach, obecnie zaś, będąc na malinach, uprzedzam dalszych i bliższych krewnych, aby pospieszyli z zapisami.” Sądzę, że można być samemu na malinach, można też kogoś wpuścić w maliny ‘pozbawić czego, postawić kogo w kłopotliwej sytuacji’.

    Krystyna Długosz-Kurczabowa, Uniwersytet Warszawski

  • 7.07.2009

    piaskiem w oczy

    Bardzo proszę o wyjaśnienie pochodzenia zwrotu sypać komuś piaskiem w oczy. Dziękuję.
    Sądzę, że ogromna liczba ustabilizowanych połączeń wyrazowych, sugestywnych powiedzeń bierze swój początek z doświadczeń życiowych. Jest rzeczą oczywistą, że jeżeli ktoś osiadł na piasku (na mieliźnie), to miał pecha, a jeśli budował na piasku, to nie była to trwała budowla. Gdy ktoś mówi, że pływa po piasku, to kłamie w oczywisty sposób, ponieważ jest to rzecz niemożliwa. W piasku chętnie bawią się dzieci (lub dorośli, którzy czują się dziećmi), piasek sypany w oczy towarzysza zabawy sprawia, że on cierpi, jest zajęty usuwaniem zanieczyszczeń z oczu i dlatego łatwo go oszukać, wprowadzić w błąd, wmówić nieprawdę. Inną, „mokrą” wersją sypania piaskiem w oczy jest mydlenie oczu. Warto też pamiętać, że nasypać komu piasek na oczy znaczy ‘pochować go’, a ten, którego pochowano, gryzie piasek.

    Krystyna Długosz-Kurczabowa, Uniwersytet Warszawski

  • 26.06.2008

    trzy grosze

    Witam, chciałabym się dowiedzieć, czy istnieje geneza zwrotu dodać trzy grosze.
    Z groszem to jest tak, że może być ciężki: ciężki grosz ‘duża suma’, ładny: ładny grosz ‘duża gotówka, duże pieniądze’. Ale może też być psi grosz ‘niewielka suma’.
    Trzy grosze to też niewiele, zarówno w znaczeniu podstawowym ‘niewielkie pieniądze; bardzo mało, prawie nic’, np. nie wart trzech groszy ‘nic nie jest wart’, jest czego za trzy grosze ‘jest bardzo mało’, jak i przenośnym, np. wtykać, wsadzać, dodawać swoje trzy grosze ‘wtrącać się do czego, robić niepotrzebną uwagę, odzywać się niepotrzebnie’.

    Krystyna Długosz-Kurczabowa, Uniwersytet Warszawski

  • 18.06.2008

    sól we frazeologii

    Dzień dobry!
    Mam pytanie dotyczące wyrażenia słono za coś płacić (zapłacić). Chciałbym się dowiedzieć, skąd się ono wzięło w języku polskim. O ile udało mi się ustalić, powodem jest fakt, iż w Polsce bardzo długi czas używano soli jako środka płatniczego. Proszę o odpowiedz, jak to było tak naprawdę :)
    Pozdrawiam,
    Krystian Pelc
    Od najdawniejszych czasów sól była w cenie. Konieczna do życia, wykorzystywana jako środek konserwujący żywność, była obok chleba składana w ofierze bogom. (Do dziś zachował się zwyczaj witania wyjątkowych gości chlebem i solą). Im trudniej osiągalna, tym większą zyskiwała wartość. Podobno w Afryce bryłek soli używano jako środka płatniczego, a mężczyźni prymitywnych szczepów oddawali za sól swoje żony i dzieci. O najcenniejszych, najbardziej wartościowych ludziach mówi się, że są solą ziemi (tak Jezus powiedział o swoich apostołach). Słone ceny, słono płacić to utrwalone w języku świadectwa dawnych realiów.
    Przysłów i porzekadeł o soli jest w polszczyźnie wiele, por. te najstarsze: „Zjesz beczkę soli, nim poznasz do woli (drugiego człowieka)”, „Ja nie z soli, ani z roli, ale z tego, co mnie boli (wyrosłem)”, „Czapką, papką i solą ludzie ludzi niewolą”, „Zamienić się w słup soli” (aluzja do biblijnej żony Lota, zamienionej w słup soli).
    Współcześnie sól jest bardzo tania, dlatego wiele przysłów i sentencji jest już niezrozumiałych.

    Krystyna Długosz-Kurczabowa, Uniwersytet Warszawski

  • 5.07.2007

    owijać w bawełnę

    Witam serdecznie!
    Zastanawiam się skąd wziął się zwrot owijać w bawełnę.
    Pozdrawiam!
    Najogólniej rzecz ujmując, odpowiadam: z życia, z obserwacji świata. A szczegółowe wyjaśnienie jest następujące.
    Bawełna jest wyrazem wieloznacznym, jej znaczenia to: 1. roślina Gossypium; 2. puch nasienny tej rośliny, inaczej: włókno okrywające nasiona tej rośliny, z którego wyrabia się przede wszystkim przędzę i celulozę; 3. przędza, nici z tego włókna zrobione; 4. tkanina z włókna bawełnianego. Dla zrozumienia genezy tego zwrotu najważniejsze jest znaczenie drugie. Odwołam się do objaśnienia zamieszczonego w Słowniku języka polskiego, tzw. wileńskim: „(…) zaraz po okwitnieniu pokazują się zarodki owocowe, rosnące nieznacznie do wielkiego orzecha laskowego; gdy nasiona zaczynają dojrzewać, pękają woreczki, w których się znajdują, a ściśnięta elastyczna wełna, zrobiwszy sobie otwór, sama wychodzi”. Ten obraz wychodzącej z nasienia, rozwijającej się bawełny stał się podstawą znaczeń przenośnych tego wyrazu, stąd np. wyrażenie bez bawełny 'bez osłonek, bez ogródek, wprost'; obwijać prawdę w bawełnę 'nie mówić jej wprost', por. np. „Ja prawdy nie myślę obwijać w bawełnę” (F. Zabłocki); „Rzetelny obwijać prawdy w bawełnę nie lubi” (Monitor); obwijać słowa w bawełnę lub bawełną, np. „Powiedz wszystko, a nie obwijaj słów swoich bawełną” (S. Potocki), „Gorszy niźli padalec, wąż, jaszczur i żmija, człowiek, co skargę, chwały bawełną obwija” (W. Potocki). Wynika stąd, że obwijanie prawdy, skargi, (po)chwały w bawełnę (bawełną) było rzeczą naganną. Uproszczenie obwijaćowijać nastąpiło zaś w XX w.
    Warto też dodać, że w staropolszczyźnie funkcjonowało powiedzenie: W kaftan bawełnę, a w chomąto słomę (autorstwa Sebastiana Petrycego), znaczące ‘każda rzecz ma swoje miejsce’.

    Krystyna Długosz-Kurczabowa, Uniwersytet Warszawski

  • 18.06.2007

    nie mieć zielonego pojęcia

    Szanowni Państwo!
    Chciałabym się dowiedzieć, co oznacza i jaką ma etymologię przymiotnik zielony w wyrażeniu nie mieć zielonego pojęcia. Z góry dziękuje i serdecznie pozdrawiam.
    Wyrażenie ktoś nie ma zielonego pojęcia o czymś (albo bladego pojęcia, albo najmniejszego pojęcia) znaczy tyle, że ten ktoś nic o danej sprawie nie wie. Ażeby zrozumieć sens tego wyrażenia, należy odwołać się do symboliki kolorów: kolor zielony kojarzy się z młodą roślinnością, z owocami, które nie osiągnęły dojrzałości, staje się więc synonimem przymiotnika niedojrzały, a w odniesieniu do ludzi – niedorosły (w konsekwencji niewiele wiedzący lub nic niewiedzący, por. obraźliwe określenie zielony szczawik o kimś bardzo młodym i głupim czy zielone lata w Odzie do młodości A. Mickiewicza).

    Krystyna Długosz-Kurczabowa, Uniwersytet Warszawski

  • 13.02.2007

    złote runo

    Szanowni Państwo,
    bardzo proszę o wyjaśnienie znaczenia frazeologizmu pochodzenia mitologicznego wyprawa po złote runo.
    Łączę pozdrowienia
    Krystyna B.
    Złote runo to według mitologii greckiej 'złota skóra barana strzeżona przez smoka, po którą wyprawiali się Argonauci pod wodzą Jazona'. W znaczeniu przenośnym oznacza 'bogactwo, majątek, wielkie sprawy, rzeczy trudno osiągalne'; por. p. „Była to istna wyprawa po złote runo wiedzy” (S. Skorupka, Słownik frazeologiczny języka polskiego, t. II, s. 72).

    Krystyna Długosz-Kurczabowa, Uniwersytet Warszawski

 



Copyright © 1997-2014 Wydawnictwo Naukowe PWN SA
infolinia: 0 801 33 33 88