wyszukiwanie zaawansowane  |  jak szukać?-->
  znajdź słowa:  w kategorii:  jak szukać? nazapki

Lista odpowiedzi

RSS - poradnia Zasubskrybuj nowości przez RSS (co to jest?)

wpisy 1 - 9 z 9 znalezionych

  • 5.01.2009

    Kto mieszka w Rydułtowach?

    Szanowni Państwo!
    Mieszkaniec Rydułtów to rydułtowik czy rydułtowianin? Wiem, że kobiety mieszkające w Rydułtowach są rydułtowiankami, jednakże co roku odbywa się tam konkurs na rydułtowika roku, dlatego zastanawiam się nad poprawną formą. Z góry dziękuję za odpowiedź.
    W Rydułtowach mieszkają rydułtowianie. O mężczyźnie mówi się rydułtowianin, o kobiecie rydułtowianka. Są to formy utworzone regularnie i poświadczone w słownikach. Rydułtowik to zapewne forma potoczna, zbudowana nietypowo (szerzej znane potoczne nazwy mieszkańców mają przyrostek -ak, np. warszawiak, krakowiak, analogicznie byłoby rydułtowiak).

    Mirosław Bańko, PWN

    1. 5.01.2009
      Ośmielam się zabrać głos na temat tego, kto mieszka w Rydułtowach. Z Krakowa na Śląsk bliżej niż z Warszawy, więc obraz nieco ostrzejszy, liczba dostrzeganych wariantów językowo-słowotwórczych jest większa. Po pierwsze, musimy sobie przypomnieć, że stratyfikacja języków (odmian języka) używanych w miastach południowo-zachodniej części Górnego Śląska jest inna niż np. w Polsce centralnej: obok polszczyzny ogólnej, nauczanej w szkołach, używana jest powszechnie mowa śląska w jej regionalnej odmianie, obok niej pojawiają się formy interdialektalne, wreszcie polszczyzna potoczna z elementami śląskimi. Wszystko to uwarunkowane jest dodatkowo czynnikami społecznymi (pochodzenie terytorialne, społeczne, wykształcenie itd.).
      O sile tych odmian może nam coś powiedzieć pomocny Google, który pokazuje przewagę form M. lp. rydułtowik nad rydułtowianin. Tenże Google formę rydułtowiak znalazł wyłącznie w powyższej odpowiedzi Poradni, a to dlatego, że jeśli coś można w tym językowym milieu nazwać formą potoczną, to raczej nazwę rydułtowiok, tworzoną ad hoc przez Ślązaków z innych części regionu, a także przez część mieszkańców szeroko pojmowanego Rybnickiego (o dziwo, w Google nieobecną).
      Rydułtowik nie jest formacją odosobnioną. W niedalekim mieście Pszowie mieszkają pszowiki (formy tej używa w odniesieniu do siebie i innych mieszkańców Pszowa poeta i teolog ks. prof. Jerzy Szymik). Formy takie pojawiają się też dalej na północ. Zasłużony śląski dialektolog ks. Piotr Gołąb notował przed wojną m.in. następujące nazwy: krasiejowik (Krasiejów; forma obecna także dziś), dylákowik (Dylaki, śl. Dyláki), szczedrzikowik (Szczedrzyk, śl. Szczedrzik). Współczesny pisarz śląski Alfred Bartylla-Blanke mieszkańców Laskowic (śl. Łaskowice) nazywa łaskowikami (za błyskawiczną pomoc i znalezienie przykładów dziękuję Grzegorzowi Wieczorkowi z Tôwarzistwa Piastowaniô Ślónskiyj Môwy DANGA oraz śląskim internautom z grup dyskusyjnych „Lauba Ślonsko'' i „Krzinka'').
      Reasumując: wydaje się, że rydułtowik to forma regionalna, regionalizm wobec śląszczyzny jako całości, z perspektywy polszczyzny ogólnej można by go określić jako mikroregionalizm (termin dra Kazimierza Sikory). Najlepsze pozdrowienia w Nowym Roku śle wyczulony na kwestie słowotwórstwa nazw mieszkańców – konecczanin.

      Artur Czesak, IJP PAN, Kraków

  • 27.11.2008

    skrót na początku zdania

    Szanowni Państwo!
    Temat pisowni skrótu dr był już wielokrotnie poruszany, zarówno jeśli chodzi o wielkość liter, jak i gdy chodzi o kropkę po skrócie. Wciąż jednak nie mogę się doszukać jednoznacznej odpowiedzi, czy jeżeli skrót ten wystąpi na początku zdania, to również powinien być zapisany małą literą? Np. „dr Kowalski urodził się...”.
    Z góry dziękuję za rozwianie moich wątpliwości.
    Skrót na początku zdania piszemy oczywiście wielką literą: „Dr Kowalski urodził się...”. Problem powstaje dopiero wtedy, gdy na początku zdania miałby się znaleźć nie skrót, ale symbol konwencjonalnie zapisywany małą literą. Do tej sytuacji odnosi się wypowiedź dra Adama Wolańskiego pt. k-elememntowość. Można ją znaleźć w archiwum naszej poradni.

    Mirosław Bańko, PWN

  • 2.07.2008

    Dr Kildare

    http://so.pwn.pl/lista.php?co=dr podaje pisownię Dr Kildare. Gdyby to było po polsku, powinno być dr małą literą; po oryginalnemu – Dr. z kropką, jak Dr. Seuss czy Dr. Oetker. Czy istnieje jakieś uzasadnienie dla takiego hybrydowego rozstrzygnięcia, czy też potraktować owo Dr dużą i bez kropki jako błąd w druku?
    Przypadek podobny do Kildare’a to dr / Dr. / Dr Strangelove. Na który wariant skrótu się decydować? Czy Dr. odmienia się jak dr? (Dra Oetkera czy Dra. Oetkera?)
    Wielka litera w zapisie Dr Kildare wskazuje, że skrót potraktowano jako część nazwy własnej. Brak kropki po nim nie powinien dziwić, bo taki zapis podają słowniki angielskojęzyczne (w nazwie Dr. Oetker mamy skrót zgodny z regułami pisowni niemieckiej). Nie ma tu w takim razie błędu, dyskusyjna jest tylko wielka litera.
    Moim zdaniem w polskich tekstach lepiej byłoby pisać dr Kildare, dr Strangelove, ale – być może – są jakieś powody, by stosować zapis podany w naszym słowniku ortograficznym (może wynikają z treści filmów?). Co innego Dr. Oetker – jest to nazwa firmy.
    W odmianie powinno być Dra Oetkera, bez kropki.

    Jan Grzenia, Uniwersytet Śląski

  • 1.11.2007

    doktor i pułkownik jako patroni ulic

    Dzień dobry.
    W mojej miejscowości od niedawna oznakowano nowe ulice, stawiając tabliczki: ul. dr Śmigielskiego oraz ul. płk Kaletki. Czy taki zapis jest dopuszczalny w nazewnictwie administracyjnym, czy też mimo wszystko powinna być zachowana forma zależna, czyli ul. dr. Śmigielskiego i ul. płk. Kaletki? A jeśli tak, to czy również zapis tytułów od wielkich liter nie byłby tu bardziej stosowny (ul. Dr. Śmigielskiego i ul. Płk. Kaletki)?
    Dziękuję i pozdrawiam.
    Pisownia nazw ulic podlega tym samym zasadom, co ortografia w ogóle. Skrócone formy dopełniacza od słów doktor i pułkownik to – odpowiednio – dr. lub dra oraz płk. i płka. Na tabliczkach z nazwami ulic polecam formy z kropką jako krótsze.
    Rzeczowniki tytularne w polszczyźnie piszemy w zasadzie małą literą, dotyczy to zarówno pełnych form (np. mecenas Jan Nowak), jak i skrótów (np. mec. Jan Nowak). Wielkiej litery można użyć dla okazania szczególnego szacunku, ale wówczas wypada posłużyć się pełnym słowem.

    Mirosław Bańko, PWN

  • 12.10.2007

    odmiana skrótów

    Witam!
    Ostatnio w jednej z codziennych gazet zobaczyłem nagłówek: „Ziobro pokazuje filmiki z kopertami dla dr. G”. Tak więc moje pytanie brzmi: czy autor nagłówka nie powinien był napisać dla dra G?
    Kropka w skrócie oznacza, że nie ma w nim ostatniej litery skracanego słowa. Stąd dr jako skrót słowa doktor obywa się bez kropki, podobnie dra jako skrót słowa doktora, ale dr. jako skrót tego samego słowa musi mieć kropkę, gdyż nie zawiera jego ostatniej litery.
    Autor artykułu mógł napisać zarówno dla dra G., jak i dla dr. G. (nawiasem mówiąc, chyba użył kropki po inicjale nazwiska?). Konstrukcja dla dra może raziła go swoją sztucznością. Wprawdzie do niektórych skrótów można dostawiać końcówki fleksyjne, ale efekt nie zawsze jest korzystny, por. „W dyskusji dra X z mgrem Y wspomniano o mjrze Z. Dyskusji przysłuchiwali się płcy drzy A i B w towarzystwie kmdrów C i D, a nasza gazeta opisała ją w nrach 12 i 13”.

    Mirosław Bańko, PWN

  • 20.10.2005

    patroni

    Witam serdecznie!
    Mam pytanie związane z nazwami szpitali, instytutów, uniwersytetów itp. Czy nadając imię jakiegoś naukowca, lekarza, należy podawać jego tytuły naukowe? Czy powinien to być np.: Szpital imienia prof. dra med. Jana Kowalskiego, czy też Szpital imienia Jana Kowalskiego? Spotkałem się z opinią, iż w przypadku znanych osób nie należy podawać ich tytułów, ale jak określić, czy ktoś jest znany, czy też nie?
    Jeżeli nadajemy jakiejś instytucji imię człowieka powszechnie znanego (np. pisarza, polityka, wojskowego), to podawanie informacji, które by precyzowały jego funkcję, tytuł czy stanowisko, jest oczywiście zbędne. Jeżeli zaś chcemy nadać na przykład szpitalowi imię człowieka znanego wyłącznie w środowisku medycznym, to dobrze jest jego nazwisko poprzedzić skrótem słowa doktor bądź profesor. Taka jest zresztą praktyka – por. Szpital Wolski im. dr Anny Gostyńskiej czy Szpital Kliniczny Akademii Medycznej im. prof. Władysława Szejnacha.
    Pełnej tytulatury nie podaje się ze względów praktycznych; byłoby to niewygodne w codziennej komunikacji językowej (i ustnej, i pisemnej). A ponadto każdy użytkownik języka domyśla się, że jeśli placówka medyczna nosi imię doktora, to na ogół doktora medycyny itd.
    Warto wspomnieć przy okazji, że istnieje jeszcze jeden – znacznie rzadszy – zwyczaj nazewniczy. Bywa, że w oficjalnej nazwie instytucji pominięty jest wyraz imienia (w skrócie: im.), np. Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego. W ten sposób nazywane są instytucje noszące imiona osób nie tylko powszechnie znanych, ale też sławnych.

    Małgorzata Marcjanik, prof., Uniwersytet Warszawski

  • 6.10.2005

    łącznik w inicjałach

    Na stronie Rady Języka Polskiego znalazłam informację przygotowaną przez prof. J. Podrackiego w ramach prac Komisji Ortograficzno-Onomastycznej o niestosowaniu łącznika w inicjałach imion i nazwisk dwu- i wieloczłonowych, np. Tadeusz Dołęga-Mostowicz (T.D.M.). Zaskoczyła mnie więc porada udzielona przez dra J. Grzenię, który sugerował stosowanie łącznika w podobnych przypadkach. Jak rozumieć tę rozbieżność?
    Na stronie internetowej Rady Języka Polskiego nie ma „informacji [o niestosowaniu łącznika w inicjałach – J.G.] przygotowanej przez prof. J. Podrackiego”, lecz jedynie protokół zebrania wspomnianej komisji i jego wypowiedź. Wystarczy jednak przeczytać inny protokół (z V zebrania komisji), by znaleźć uwagę o konieczności zachowywania łącznika.
    Za przyczynę problemu można uznać różnorodność form skróconych, w ich obrębie wyróżnia się zwykle co najmniej dwie grupy: skróty i skrótowce, a zasadne jest jeszcze wyodrębnienie inicjałów. Jak dowiadujemy się z zasady [220] Nowego i Wielkiego słownika ortograficznego PWN (zob. także J. Podracki, Słownik skrótów i skrótowców, s. 25), zasada niestawiania łącznika dotyczy skrótowców, to znaczy wyrazów utworzonych z kilkuwyrazowych nazw (instytucji, przedsiębiorstw, firm, urzędów, organizacji, stowarzyszeń itp.) przez odcięcie części składników nazw pełnych. W związku z tym bez łącznika piszemy np. AGH (Akademia Górniczo-Hutnicza). Skróty (tzn. skrócenia pochodzące od wyrażeń pospolitych) mogą zawierać łącznik, czego dowodzą zapisy płd.-wsch. (południowo-wschodni) i podobne, wymienione we wspomnianych słownikach.
    Inicjały traktuje się jako odrębną grupę form skróconych, przynajmniej w ortografii, gdyż zasada [338] w Nowym i Wielkim słowniku ortograficznym PWN mówi: „Kropkę stawiamy zawsze po inicjałach imienia i nazwiska”, a więc odmiennie niż w przypadku skrótowców. Warto zauważyć, że w zapisie inicjałów występuje duża dowolność, zapisuje się je nierzadko bez kropek, często nawet małymi literami.
    W związku z tym za dopuszczalny należy uznać zapis inicjałów z łącznikiem i bez niego, przy czym sam opowiadam się za zachowaniem łącznika, ponieważ – jak napisałem we wspomnianej poradzie – ma to pozytywny wpływ na czytelność skrótu.

    Jan Grzenia, Uniwersytet Śląski

  • 23.03.2005

    spójnik czy partykuła?

    U Szymborskiej znalazłem zdanie „Z tą brodą to bym pana nie poznała”. To_bym powinno być tu chyba napisane łącznie, bowiem zdanie znaczy „Gdyby pan nie miał tej brody, tobym pana poznała”. Wg słownika PWN to jest „spójnikiem występującym w części nadrzędnej zdań warunkowo-wynikowych, przyzwalających lub w zdaniach rozkazujących”. Dr Grzenia pisał, że to można by uznać za partykułę, ale nie rozumiem, na jakiej podstawie, i nigdzie nie spotkałem się z taką interpretacją.
    Zgadzam się z opinią dra Grzeni, że to w cytowanym zdaniu Wisławy Szymborskiej nie jest spójnikiem, niczego bowiem nie spaja. W tradycyjnej, a dziś szkolnej klasyfikacji wyrazów na części mowy nie ma innego miejsca dla takiego to niż klasa partykuł. Proszę zwrócić uwagę, że funkcją tego wyrazy nie jest łączenie zdań ani składników zdań, lecz uwydatnianie składnika zdania niosącego nową informację (tzw. rematu). Dokonana przez Pana transformacja zdania Szymborskiej na zdanie warunkowe nie może być argumentem, gdyż analogiczne to występuje w zdaniach, które identycznej transformacji nie dopuszczają, lecz pozwalają co najwyżej na bardzo ogólną parafrazę warunkową typu „Jeśli chodzi o X, to...”. Na przykład: „Jeśli chodzi o pana brodę, to z nią bym pana nie poznała”.

    Mirosław Bańko, PWN

  • 4.11.2004

    euroazjatycki czy eurazjatycki?

    Witam. Która forma jest poprawna: euroazjatycki czy eurazjatycki? Pierwsza jest w Ortograficznym słowniku języka polskiego, Wyd. Wilga 2000, redaktor naukowy prof. dr hab. Andrzej Markowski; druga zaś w Słowniku ortograficznym pod red. prof. dra hab. Edwarda Polańskiego.
    Dziękuję z góry za rozwianie moich wątpliwości.
    Przymiotnik euroazjatycki powstał jako złożenie rzeczowników Europa (skróconego do Eur‑) i Azja, które zostały połączone elementem ‑o‑. Drugi przymiotnik – eurazjatycki powstał od rzeczownika Eurazja. Jak widzimy, każdy z tych wyrazów został zbudowany na nieco innej podstawie słowotwórczej. Mówiąc inaczej: są to dwa różne przymiotniki, z czego można wyciągnąć wniosek, że nie muszą mieć identycznego znaczenia.
    A jeśli chodzi o problem ich zgodności z normą – obie formy są poprawne.

    Jan Grzenia, Uniwersytet Śląski

 

Uniwersalny słownik języka polskiego

Uniwersalny Słownik Języka Polskiego

Największe przedsięwzięcie leksykograficzne w Polsce od ponad 30 lat! Słownik ten jest ogniwem pośrednim między 11-tomowym Słownikiem języka polskiego pod redakcją Witolda Doroszewskiego a
3-tomowym Słownikiem języka polskiego pod redakcją Mieczysława Szymczaka. Zawiera blisko 100 000 haseł i 145 000 jednostek leksykalnych.

Copyright © 1997-2010 Wydawnictwo Naukowe PWN SA
infolinia: 0 801 33 33 88