znajdź słowa:  w kategorii:  jak szukać? nazapki

Lista odpowiedzi

RSS - poradnia Zasubskrybuj nowości przez RSS (co to jest?)

wpisy 91 - 100 z 126 znalezionych

  • 18.02.2005

    subskrypcja i subskrybować

    Jak można uzasadnić rozbieżność między formami: subskrypcja i subskrybować? Czy mamy do czynienia z upodobnieniem?
    Tak, to upodobnienie (asymilacja niezupełna pod względem dźwięczności), które zaszło w języku łacińskim, gdzie w odmianie czasownika scribere 'pisać' występują formy z p, np. scripsi 'napisałem'. Ta sama oboczność zachodziła między pochodnym czasownikiem subscribere 'podpisywać' i rzeczownikiem subscriptio 'podpis, podpisanie', od których niebezpośrednio wywodzą się omawiane polskie wyrazy.

    Artur Czesak, IJP PAN, Kraków

  • 16.02.2005

    dwie zagadki

    Witam serdecznie.
    1. Jak powiedzieć poprawnie: „Widzę go co chwilę” czy też lepiej „Widzę go co chwila”?
    2. Czy poprawne jest zastępowanie wyrazem czym słowa im? Mam na myśli konstrukcje typu: „Im więcej ludzi, tym bardziej duszno”. Na Śląsku, gdzie mieszkam, często słyszy się: „Czym więcej ludzi, tym...”. Czy w tym znaczeniu można tych wyrazów używać na równi?
    Ad 1. Oba sposoby są poprawne. Co chwila jest starsze i bardziej rozpowszechnione. Podobnie rzecz się ma np. z co godzina i co godzinę. W polszczyźnie potocznej, m.in. w Małopolsce południowej, dość często występują ciekawe co po chwila i co po chwilę. Dane gwarowe z mapką znaleźć można w artykule prof. Jerzego Reichana zamieszczonym w książce zbiorowej Słowa jak mosty nad wiekami, Białystok 2003, s. 315-323.
    Ad 2. „Czym..., tym...” zamiast „im..., tym...” nie jest akceptowane przez normę. Występuje nie tylko na Śląsku, ale też w Małopolsce, na Mazowszu i Podlasiu, w Wielkopolsce i na Kaszubach, a co za tym idzie z pewnością jest znane polszczyźnie potocznej na całym polskim obszarze językowym. Mimo że konstrukcja ta bywa uważana za rusycyzm (rosyjski odpowiednik polskiego przysłowia „Im dalej w las, tym więcej drzew” brzmi: „Czem dalsze w les, tiem bolsze drow”), jej rozpowszechnienie także na terenach, gdzie nie dochodziło do długotrwałych kontaktów z językiem rosyjskim, skłania do uznawania jej raczej za archaizm.

    Artur Czesak, IJP PAN, Kraków

  • 31.01.2005

    wpół do dziewiątej

    Problem dotyczy godziny. Czy przykładowo 8.30 to wpół do dziewiątej, w pół do dziewiątej czy pół do dziewiątej? Ostatniej z form zawsze używała moja polonistka i za każdym razem mnie ona raziła. Jak potocznie powiedzieć, że przyjdę o 8.30? „Przyjdę wpół/w pół/pół do dziewiątej’’ czy „Przyjdę o wpół/w pół/pół do dziewiątej’’?
    Wpół i w pół to jedynie problem ortograficzny. Piszemy wpół.
    Wpół czy pół do dziewiątej? W tekstach pisanych i mówionych znacznie przeważa forma wpół. Pół może się wydawać logiczniejesze niż nieprzejrzyste wpół, to jest ‘w połowie’, i mniej „przegadane’’ niż o wpół do....
    Forma rzadsza wydaje się bardziej książkowa, więc jeśli chcemy mówić potocznie, choć nie niedbale, mówmy wpół do dziewiątej. Jeśli ktoś mówi pół „z domu’’ to nie ma w tym nic złego, ale uczenie się na siłę form brzmiących obco trąci snobizmem.
    Przy okazji: w Poznańskiem możemy usłyszeć w tym samym kontekście wpół dziewiątej, a m.in. na Żywiecczyźnie, Śląsku i Warmii: (o) pół dziewiątej. Bywa to bowiem odpowiedź nie na pytanie „Która godzina?’’, ale „Ile (jest) godzin?’’ (por. niemieckie „Wieviel Uhr ist es?’’).
    Gdyby była 8.45, to w b. Galicji mogliby powiedzieć: „Jest trzy na dziewiątą’’. Chodzi oczywiście o trzy kwadranse.
    — Artur Czesak, IJP PAN

    PS. W pytaniu pozostał jeszcze jeden drobiazg bez odpowiedzi: „Przyszedłem wpół do dziewiątej” czy „Przyszedłem o wpół do dziewiątej”? Odpowiedź brzmi: wszystko jedno.

    Red.

  • 25.01.2005

    na górze czy u góry?

    W moim środowisku w kontekście parter – schody – piętro funkcjonują oboczne wyrażenia: (jestem) na górze, u góry, do góry, na dole, u dołu; (idę) na górę, do góry, na dół, w dół. Które wyrażenie jest poprawne, które jest regionalizmem (jakim), a które po prostu nieprawidłowe?
    P.K.
    Dziękuję za pytanie. Badaniu regionalizmów sprzyja przebywanie w środowisku zróżnicowanym pod względem pochodzenia i słuchanie swobodnych wypowiedzi.
    Jestem: na górze, u góry, na dole oraz idę: na górę, do góry, na dół wydają mi się powszechne, zrozumiałe, poprawne.
    Jestem do góry uważam za regionalizm wielkopolski (notowany w Słowniku gwary miejskiej Poznania, pod red. M. Gruchmanowej i B. Walczaka, PWN, Poznań–Warszawa 1997, s. 216: „Ón miyszkoł do góry, a jo na dole”); miałem okazję słyszeć takie zdania w północnej części Górnego Śląska i na dawnej ziemi wieluńskiej.
    Jestem u dołu wydaje mi się rzadkie i dość nietypowe, częściej chyba mówi się o znajdowaniu się u dołu (czegoś), np. schodów, drabiny itp. Bardzo proszę o wiarygodny kontekst.
    Idę w dół to zawsze ' idę z miejsca położonego wyżej do miejsca położonego niżej', ale też nie spotkałem się z taką konstrukcją w odniesieniu do schodzenia z pomieszczenia położonego na piętrze do pomieszczenia na parterze i podobnych sytuacji „domowych”. Również proszę o podanie, skąd pochodzą mówiący tak ludzie.
    Regionalizmy same przez się nie są nieprawidłowościami czy wykolejeniami językowymi, w tym przypadku ich użycie nie jest również przyczyną błędnego zrozumienia lub niezrozumienia wypowiadanych treści, ujawnia tylko wielość wariantów polszczyzny, co może cieszyć lub irytować.

    Artur Czesak, IJP PAN, Kraków

  • 14.01.2005

    beze i przeze

    Witam
    Przyimek bez przed zaimkiem mnie występuje w formie beze. Podobnie przyimek przez – w formie przeze. Są to jedyne sytuacje, w których używamy przyimków beze i przeze (a więc jedynie przed zaimkiem mnie). Jaka jest przyczyna takiego zjawiska i jak można by je fachowo nazwać?
    Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.
    Przyimki beze i przeze, łączące się współcześnie tylko z zaimkiem mnie (w pierwszym przypadku jest to dopełniacz, a w drugim biernik), można zestawić z formami we, ze, nade, ode, spode, obocznymi do form bez -e.
    Wszystko to wiąże się z rozwojem tzw. jerów, czyli krótkich samogłosek występujących w języku prasłowiańskim i w początkach dziejów języka polskiego. Jery (przedni – ь i tylny – ъ) mogły występować w tzw. pozycji mocnej (ь, ъ) lub słabej (ь, ъ). W wyniku zmian rozwojowych, o których szerzej informują gramatyki historyczne języka polskiego, jery w pozycji mocnej rozwijały się w „pełne’’ samogłoski, zwykle w e, a jery w pozycji słabej zanikały.
    Obecny przyimek bez w owych czasach brzmiał *bezъ, lecz jeśli w następnej sylabie ciągu również był jer, układ się zmieniał: jer w przyimku stawał się mocny, np. *bezъ mьne (beze mnie), ale *bezъ tebe (bez ciebie). To samo dotyczyło innych przyimków. Oboczność ta jest zatem tego samego rodzaju co „e ruchome’’ np. w odmianie pies, psa.
    Jeszcze w XVI wieku pisano: beze wszego, beze dna, beze czci (stąd bezecny), beze krztu. Do dziś w języku ogólnym przetrwała tylko forma beze mnie, zapewne najczęstsza w tekstach i wypowiedziach ustnych – prawidłowa, ale obecnie wyjątkowa.
    Beze i przeze współcześnie występują jeszcze w formach bezeń ‘bez niego’ i przezeń ‘przez niego’, czyli również w połączeniach przyimka i zaimka, ale pisanych łącznie.
    W gwarach polskich jeszcze w XX wieku przyimek beze pojawiał się w połączeniach: beze dna, beze dwóch, beze śkoły, beze drzwi (zob. Słownik gwar polskich PAN, t. II, Wrocław 1983, s. 77–83; szerzej zob. też: S. Urbańczyk, Historia przyimków „bez’’ i „przez’’, Język Polski XXVI: 1946, s. 134–139 i B. Szydłowska-Ceglowa, O przyimkach „bez’’ i „przez’’ w XVI wieku, Studia z Filologii Polskiej i Słowiańskiej XI: 1972, s. 69–87).
    Przyimki bez i przez konkurowały ze sobą. Świadectwem tego jest występujące w gwarach częste ich mieszanie. Można, mówiąc którąś z polskich gwar, iść „bez czapki przez most’’, „przez czapki przez most’’ lub „przez czapki bez most’’.
    Witold Mańczak twierdzi, że „jeśli chodzi o formy częściej używane i rzadziej używane, pierwsze zachowują się częściej niż drugie’’ oraz „pierwsze zachowują charakter bardziej archaiczny niż drugie [...] Ponieważ pamięć ludzka nie jest doskonała, jest rzeczą zrozumiałą, że morfemy, wyrazy oraz grupy wyrazowe rzadziej używane utrwalają się w pamięci mówiących słabiej i tym samym są bardziej podatne na zmiany’’ (Prawa rozwoju analogicznego, [w:] tegoż, Problemy językoznawstwa ogólnego, Wrocław 1996, 84–85, 87).
    Przetrwanie omawianych wyrażeń przyimkowych w nie zmienionej postaci przez kilkaset lat pokazuje, że nasze myślenie jest egocentryczne. Dbam, by nic się nie działo beze mnie i by nikt nie mówił, że coś niedobrego przeze mnie się stało, i często to sobie i innym powtarzam.

    Artur Czesak, IJP PAN, Kraków

  • 22.12.2004

    czuha

    Witam!
    Problem dotyczy słowa: czuha (wariantywnej pisowni czuchy), jednak jest on również szerszy.
    Odmienimy: czuże, ale czy również: czusze? Słowniki tego nie rozstrzygają, gdyż pod:
    a) braha – braże, brasze
    b) duha – duże, dudze
    c) puha – puże, pudze
    Każdy z przytoczonych wyżej wyrazów przyszedł do polszczyzny nieco inną drogą, różne są też współcześnie zakresy ich występowania (z pewnością na przykład na Podlasiu używa się wciąż słowa duha). Zajmijmy się więc tylko czu(c)hą.
    Wydaje mi się, że słowniki podają aż za wiele rozstrzygnięć w sprawie nazwy 'góralskiego wierzchniego okrycia z rękawami, szytego z sukna, zarzucanego na ramiona i zapinanego na kołki (zamiast guzików) umocowane na rzemiennych paskach, zwanego też gunią'.
    Wariantywność pisowni z cz i c wynika z tego, że Podhalanie większość cz wymawiają jako c (zjawisko zwane mazurzeniem), a język ogólny znał to słowo również od nie mazurzących Łemków i z innych źródeł.
    Pisowniana oboczność ch i h jest bardziej skomplikowana. Etymologia jednoznacznie przemawia za pisownią przez h. W języku ukraińskim słowo to funkcjonuje jako regionalne (galicyjskie, łemkowskie): czuha, słowacki słownik gwarowy również wybiera pisownię čuha, wreszcie w języku tureckim, z którego najprawdopodobniej to słowo do nas przyszło, pisze się çuha 'sukno'.
    Wreszcie problem z pisownią i wymową celownika i miejscownika liczby pojedynczej omawianego wyrazu. Wielki słownik ortograficzny języka polskiego PWN podaje: cucha cusze, czucha czusze. Aż trzy warianty pisowni hasła podaje Praktyczny słownik współczesnej polszczyzny pod red. Haliny Zgółkowej (t. 7, Poznań 1996, s. 291): cucha || czucha || czuha, a celownik i miejscownik: cusze, czusze – i to tutaj właśnie brakuje nam pewnej symetrii i spodziewanej wymiany h : ż, jak w Sapieha : Sapieże (od niedawna wolno również pisać Sapiesze).
    Omawiamy słowo góralskie, więc powinniśmy wziąć pod uwagę gwarę podhalańską i sąsiednie. Tam jednak sytuacja jest bardzo złożona. Mianowicie spór o istotę podhalańskiej wymowy h i ch trwa już od stu lat i nie został do dziś rozstrzygnięty. Przypomnijmy: w gwarze podhalańskiej ch „ma wybitnie przydechowy charakter, brzmi słabiej, a w wielu pozycjach wyrazowych wykazuje tendencję do zaniku [...]: hłopc-i z 'Ohołowa (= chłopcy z Chochołowa – A.C.). [...] Wyróżnia go [ten dźwięk – A.C.] jeszcze jedna właściwość, mianowicie dźwięczna (!) wymowa przed samogłoskami i spółgłoskami sonornymi” (J. Kąś, K. Sikora, Ortografia podhalańska – problemy podstawowe i propozycje rozwiązań, [w:] Edukacja regionalna na Podtatrzu. Ścieżki i manowce, pod red. A. Mlekodaj, Nowy Targ 2004, s. 47). K. Przerwa-Tetmajer w Na Skalnym Podhalu pisał np.: „Sjon hłop cuhe” (= zdjął chłop cuhę). Można więc na Podhalu usłyszeć dźwięczne h także w miejscu etymologicznego ch bezdźwięcznego, czyli inaczej niż np. w wymowie Polaków zamieszkujących pogranicze językowe polsko-wschodniosłowiańskie. Oddziaływanie języka ogólnego i wewnętrzne przemiany gwar powodują jednak, że zarówno na Podhalu, jak i na sąsiedniej Orawie spotyka się wymowę cucha, z bezdźwięcznym ch, czego dowodem jest specyficzny miejscownik: cuchie obok „spodziewanego” i uzasadnionego etymologicznie cuze (ż jest tu oczywiście „zmazurzone”).
    Zdrobnienie utworzone sufiksem -k(a) nie pomaga nam rozwikłać problemu, bo zarówno domniemane *cużka (hasło cuzka jest w Słowniku gwary orawskiej Józefa Kąsia z 2003 r.), jak i cuszka (notowane w Słowniku gwar polskich PAN (t. 4, z. 12, Kraków 1993, s. 556) wymawiane są jako [cuska].
    Za to zdrobnienie utworzone przez -ecz-k(a) rzeczywiście może nas poinstruować. Górale mówią i śpiewają cuzecka (co w ortografii ogólnopolskiej zapisalibyśmy przez ż, ale spotkałem też zapis cusecka, który świadczy o istnieniu ww. wymowy przez bezdźwięczne ch), np. w dość popularnej na Podhalu kolędzie, śpiewanej w takiej oto wersji przez zespół Trebunie Tutki (por. http://www.trebunie.pl/teksty_08.htm):
    Dobrze, ześ sie, Jezu, pod Giewontem zrodził
    Bedzies w biołyk portkak i w cuzecce chodził
    I mioł na mój dusik z piórkiem kapelusik
    Hej kolęda, kolęda !
    Uważam zatem, że w słownikach powinna się pojawić pisownia z cuha i czuha, a w celowniku i miejscowniku: cuże, czuże i – ewentualnie, na wzór Sapiehycusze czusze.
    Wesołych Świąt!

    Artur Czesak, IJP PAN, Kraków

  • 3.12.2004

    na czworaka(ch)

    Czy poprawnie mówi się na czworaka, na czworakach, czy może obie formy są poprawne? Redakcja przeprawiła mi czworaka na czworakach i istotnie tylko tę drugą formę znalazłam w Uniwersalnym słowniku języka polskiego jako samodzielne hasło, ale przypadkiem pod hasłem raczkować trafiłam na chodzić na czworaka.
    Przysłówki opisujące sposób wykonywania czynności, stan czy postawę ciała mają zróżnicowaną budowę. Można chodzić na bosaka, na głodnego czy na golasa lub modlić się, podchodzić do czegoś lub pisać o czymś na klęczkach. W polszczyźnie potocznej, a jeszcze częściej w gwarach istnieje większa liczba form i formacji słowotwórczych, oczywiście różnych w różnych dialektach, ale niekiedy występujących równocześnie, synonimicznych.
    I tak 'boso' to po śląsku po bosoku, na północnym Mazowszu na bosego, w Polsce centralnej i we wschodniej Wielkopolsce na boso, w południowej Małopolsce w boso, a koło Pińczowa oraz punktowo na Kociewiu i Kaszubach na bosakach.
    Wróćmy jednak do pytania. Słownik języka polskiego tzw. warszawski (t. 1, Warszawa 1900, s. 407) notuje: „chodzić na czworakach albo na czworaku = na rękach i nogach, na bałyku, raczkiem”. Obecnie na czworaku nie jest notowane, z formą na czworakach konkuruje na czworaka (ta ostatnia, choć nieobecna w słownikach, pojawia się nawet w książkach znanych pisarzy, np. Żukrowskiego i Vargi).
    Na czworaka to najprawdopodobniej innowacja mazowiecka (Jan Pilich, Przysłówek w gwarach mazowieckich, Poradnik Językowy 1966). Pośrednio o mazowieckości omawianego przysłówka świadczy użycie „niehasłowego” na czworaka pod hasłem raczkować w opracowanym w stolicy USJP PWN (w stworzonym w Krakowie Słowniku współczesnego języka polskiego pod red. B. Dunaja bezwyjątkowo jest na czworakach).
    Na czworakach wyda się logiczniejsze niż na czworaka, jeśli uświadomimy sobie, że w języku mówionym (rzadziej w tekstach pisanych) można opaść na czworaki i podnieść się z czworaków. Ale co było pierwsze?
    Nie uważam na czworaka za niepoprawne, zwłaszcza że funkcjonują podobnie zbudowane ww. na bosaka i na stojaka, na głodniaka, na letniaka i na pewniaka, obecne w Uniwersalnym słowniku języka polskiego. Brak jednostki leksykalnej w słowniku nie jest równoznaczny z jej potępieniem, zresztą słowniki normatywne nie potępiają formy na czworaka.
    Nie zachęcam do zaogniania sporu z redakcją, niemniej jednak...
    Pozdrawiam

    Artur Czesak, IJP PAN, Kraków

  • 25.11.2004

    pniok

    Spotkałem się z pojęciem pniok. Przypuszczam, że określa ono w potocznej gwarze jakąś jarzynę bądź warzywo. Prosiłbym o pomoc w wyjaśnieniu tego słowa.
    Pniok to pniak, czyli 'część drzewa z korzeniami pozostała w ziemi po ścięciu pnia; pieniek' lub 'niewielka część pnia ściętego drzewa, na której np. można rąbać drewno na opał'. Wyraz ten w takiej właśnie postaci fonetycznej występuje w dialekcie małopolskim, śląskim i wielkopolskim.
    W gwarach pniok to oprócz wymienionych znaczeń 'ul, niekiedy wykonany z pnia drzewa' i 'spróchniały ząb', a według monografii B. Bartnickiej-Dąbkowskiej Polskie ludowe nazwy grzybów (1964) m.in. 'opieńka miodowa (Armillariella mellea)'.
    Ciekaw jestem, jakie użycie tego słowa skłoniło Pana do przypuszczania, że może chodzić o jarzynę lub warzywo. To, że pniok tkwi w ziemi, to jeszcze nie wszystko.
    Spotkałem się też z metaforycznym podziałem mieszkających gdzieś ludzi na ptaki, krzaki i pniaki (w regionach, gdzie dawne długie a jest wymawiane jak o, są to ptoki, krzoki i pnioki). Pniaki to ci, którzy mieszkają w danym miejscu od niepamiętnych czasów, są w tę ziemię bardzo mocno wrośnięci, silnie w niej zakorzenieni.
    Na koniec pozwolę sobie jeszcze na uwagę terminologiczną. Polszczyzna potoczna, nawet z wyraźnymi cechami regionalnymi, to nie to samo co gwara – mowa ludności wiejskiej pewnego niewielkiego terytorium.

    Artur Czesak, IJP PAN, Kraków

  • 24.11.2004

    język, naród, państwo

    Nowy słownik poprawnej polszczyzny podaje, że przymiotnika ormiański używamy w odniesieniu do narodu, a armeński – w odniesieniu do państwa. Czy wobec tego język jest armeński czy ormiański? Czy język należy odnosić do narodu czy do państwa?
    Dziękuję za pytanie. Język jest z pewnością ormiański. Dodajmy jeszcze, że Ormianie mieszkający we Lwowie mówili po kipczacku (językiem / dialektem bliższym tureckiemu).
    Nazwa języka częściej ma związek z narodem, wspólnotą plemienną, z regionem niż z państwem. Nie było Polski, ale był przecież język polski.
    Nadal istnieje wiele języków (i narodów) bez państwa. W Brazylii funkcjonuje, zdaje się, około 180 języków, za to status „języka brazylijskiego” nie jest całkiem oczywisty, często mówi się tylko o brazylijskiej wersji portugalskiego. Również w wielu państwach afrykańskich wielojęzyczność jest czymś codziennym.
    Nie zawsze nazwa języka ma bezpośredni, współczesny związek z nazwą narodu lub państwa – współcześnie w Izraelu mówi się po hebrajsku, a naród mówiący tym językiem to Żydzi, niegdyś zwani Hebrajczykami (w mediach często używa się nowej nazwy: Izraelczycy).
    Różnie to zatem bywa.

    Artur Czesak, IJP PAN, Kraków

  • 18.11.2004

    Betlejem, Nazaret, Jerozolima, Jeruzalem

    Na którą sylabę powinien padać akcent w nazwach Betlejem, Nazaret, Jerozolima, Jeruzalem?
    Nowy słownik poprawnej polszyczyzny zaleca, by akcentować Betlejem, Nazaret i Jerozolima lub Jerozolima, Jeruzalem lub Jeruzalem.

    Podrążmy jednak troszeczkę. Już w 1924 r. ks. J. Matulewicz (prawdopodobnie bł. Jerzy Matulewicz, 1871–1927) zapytywał redakcję Języka Polskiego (IX, s. 155): „Jeruzalem czy Jerozolima i gdzie pada akcent w wymowie polskiej tych słów”. Redakcja na podstawie przykładów z P. Kochanowskiego i K. Ujejskiego odpowiedziała, że „obaj poeci akcentowali Jeruzalem po polsku na zgłosce przedostatniej; tem bardziej normalny jest przycisk Jerozolima. Ale, jak nieraz w wyrazach obcych, trafia się i przycisk na trzeciej od końca, znów może najczęściej na kazaniach, zwłaszcza w wołaniu: o Jeruzalem!”.

    Pamiętajmy, że chrześcijaństwo w Polsce to nie tylko rzymski katolicyzm, zatem istnieją nie tylko rzymskokatolickie wzorce wymawianiowe. Zwróćmy uwagę, że w Biblii Gdańskiej (1632), używanej przez ewangelików, Jeruzalem jest wyrazem odmiennym, czego nie zauważają nasze słowniki normatywne (np. „Ja kaznodzieja byłem królem Izraelskim w Jeruzalemie”, Księga Kaznodziei Salomona, inaczej Koheleta 1, 12).

    Wahanie między odmiennością a nieodmiennością dotyczy również Betlejem (w kolędzie: „do Betlejemu”) i Nazaretu (który bywa czasem nieodmienny). Nieodmienność wyrazu przydaje mu dostojeństwa i sprzyja stabilizowaniu się akcentu.

    Obecnie język polski się internacjonalizuje. Mam tu na myśli nie tylko potępiane „jawne” anglicyzmy, ale też tzw. zapożyczenia ukryte i zmiany wynikające z częstszych niż dawniej kontaktów z językami obcymi. Dam dwa przykłady. Około Bożego Narodzenia nie tylko w anglojęzycznych filmach, ale w polskich szkołach i przedszkolach rozbrzmiewać będzie kolęda: „Adeste, fideles, laeti triumphantes; Venite, venite in Bethlehem”, a nie tylko w Niedzielę Palmową zespół Dzieci z Brodą wyśpiewuje, że Jezus wjechał:
    Nie na słoniu, nie na koniu,
    Nie na wielbłądzie i nie w karecie
    Nie limuzyną, ze srogą miną
    I nie w samolocie najlepszym na świecie
    Lecz na osiołku, zwykłym osiołku
    Do miasta zwanego Jerozolimą.
    Kto słyszał, wie, a kto nie słyszał, z rymu miną : Jerozolimą łatwo może wywnioskować, że akcentowanie na drugiej sylabie od końca nie zanikło.

    Mamy więc w sferze publicznej do czynienia z różnymi obcojęzycznymi i polskimi sposobami akcentowania biblijnych nazw własnych. Działały i działają też różne tendencje:
    1) kiedy duchowni rzymskokatoliccy mieli codzienny kontakt z łaciną, akcentowanie na trzeciej sylabie od końca mogło przechodzić do ich polszczyzny, bo było odczuwane jako właściwe, wzorowe,
    2) obecnie oddziałują na nas inne języki, gdzie również akcent pada na trzecią sylabę od końca,
    3) nie można pominąć rodzimego poczucia wielu mówiących po polsku, że lepsze jest akcentowanie wyrazów obcych, rzadszych i „ważnych” na trzeciej sylabie od końca (stąd prawnicy).

    Obawiam się, że z jakiegoś kompleksu wynika, że bardzo naturalny proces adaptacyjny, oprócz dostosowywania fonetyki – akcentowanie na drugiej sylabie od końca – który dawniej dotykał niemal bezwyjątkowo nazw własnych, obecnie jest w odwrocie. Akcentowanie „po polsku”, oczywiste 80 lat temu, coraz częściej wydaje nam się prostackie, bo nie takie, jak w języku obcym. Ba, tylko którym? Za oryginalne dla wymienionych wyżej nazw biblijnych uznać brzmienie hebrajskie, aramejskie, koine czy łacińskie?

    Przeprowadziłem też małą sondę. Wynika z niej, że występują przemiennie różne rodzaje akcentowania: na trzecią i na drugą sylabę od końca. Nie da się wykazać zależności od regionu, wyznania czy wieku badanych.

    Proponuję, by nie potępiać akcentowania Betlejem i Nazaret (skoro słowniki pozwalają na dwojakie akcentowanie Jerozolimy i Jeruzalem), bo ten „niepolski” akcent jest częścią polskiej tradycji.

    Artur Czesak, IJP PAN, Kraków



Copyright © 1997-2014 Wydawnictwo Naukowe PWN SA
infolinia: 0 801 33 33 88