znajdź słowa:  w kategorii:  jak szukać? nazapki

Lista odpowiedzi

RSS - poradnia Zasubskrybuj nowości przez RSS (co to jest?)

wpisy 881 - 890 z 1022 znalezionych

  • 3.01.2003

    Ile słów zna przeciętny Polak?

    Jakim zasobem słów dysponuje przeciętny Polak? Ile (mniej więcej) zna ich uczony?
    Należy odróżnić czynną i bierną znajomość słownictwa. Mówimy, że ktoś czynnie zna jakieś słowo, jeśli używa go w swoich wypowiedziach. Jeśli natomiast ktoś dane słowo zna, ale go nie używa, to należy ono do jego słownictwa biernego.
    Zasób słów, które należą do słownictwa czynnego przeciętnego Polaka wynosi nie więcej kilkanaście tysięcy. Trzeba podkreślić, że mówimy tu o słowach, czyli ciągach liter, a nie o znaczeniach i związkach frazeologicznych. Uwzględnienie znaczeń i związków wyrazowych dałoby znacznie większą liczbę.
    Słownictwo bierne osób wszechstronnie wykształconych i oczytanych może sięgać nawet stu tysięcy słów, ale są to rzadkie przykłady. Większość z nas zadowala się bierną znajomością ok. 30 tysięcy słów. Są to zresztą dane orientacyjne, gdyż wiele zależy od tego, czy uwzględniamy tylko słownictwo ogólne, czy też specjalistyczne, czy uwzględniamy nazwy własne, oraz od tego, jak dokładną znajomość słów zakładamy. Czy jeśli ktoś wie, że dzwonią, ale nie wiem w którym kościele – to zna słowo czy nie?
    Osobliwą grupę ludzi o dużym słowniku biernym stanowią gracze w scrabble. Ale zarazem są oni przykładem na to, że bierna znajomość słowa może być bardzo ograniczona. Aby używać jakiegoś słowa w grze, nie trzeba wiedzieć, co ono znaczy – wystarczy wiedzieć, że należy do języka polskiego i spełnia warunki dopuszczalności w grze.

    Mirosław Bańko

  • 2.01.2003

    nazwy stanowisk

    Szanowni Państwo,
    Bardzo proszę o wyczerpujące wyjaśnienie, jak piszemy nazwy stanowisk: dużą czy małą literą? Np. Kierownik Działu Eksportu czy kierownik działu eksportu?
    Najserdeczniejsze Życzenia Noworoczne –
    Mariola Tomaszewska
    Jeśli Dział Eksportu jest nazwą oficjalną jakiejś części firmy i ta część ma swojego kierownika, to pisząc do niego lub pisząc o nim, możemy zastosować dwojaką ortografię: (1) Kierownik Działu Eksportu, gdy nazwa ma funkcjonować jako tytuł, zwłaszcza w oficjalnym dokumencie; (2) kierownik Działu Eksportu, gdy nazwa ma funkcję opisową, tzn. służy do orzekania o danej osobie lub do identyfikowania jej, ale nie do tytułowania, np. „Pan Jóźwiak jest kierownikiem Działu Eksportu” lub „Spotkali się z kierownikiem Działu Eksportu”. Jeżeli natomiast dział transportu nie jest nazwą własną, to wszystkie wyrazy zapiszemy małymi literami, np. „Spotkali się kierownicy działów eksportu”.

    Mirosław Bańko

  • 23.12.2002

    opus

    Ostatnio ze zdumieniem stwierdziłem, że rzeczownik opus mimo odmiany charakterystycznej dla rzeczowników rodzaju męskiego sam jest rodzaju nijakiego, co determinuje (na przykład) nienaturalne dla mnie konstrukcje w rodzaju np. opus dziesiąte. Jestem ciekaw, dlaczego tak jest i jakie inne rzeczowniki wykazują podobne „anomalie”.
    Serdecznie pozdrawiam,
    Radek Gontarek
    Wyraz opus (w skrócie: op., po łacinie dosłownie `dzieło') wraz z liczebnikiem służy do porządkowania utworów bądź cyklów utworów niektórych kompozytorów, poczynając zasadniczo od Beethovena (np. I Symfonia C-dur op. 21). W języku polskim wyraz opus odmienia się dziś jak rzeczowniki rodzaju męskiego: opus, opusu, opusowi, opusy, opusów, natomiast w wyrażeniach opus dziesiąte, opus dwudzieste pierwsze itp. zachował się – zgodny z rodzajem łacińskim – rodzaj nijaki tego rzeczownika. Jest to rzeczywiście wyjątkowa sytuacja, ale nic nie wskazuje na to, aby miała się ona zmienić.
    Grzegorz Dąbkowski, prof., Uniwersytet Warszawski

    „Anomalii” w takim rozumieniu – czyli rozbieżności między rodzajem gramatycznym rzeczownika a jego odmianą – jest więcej. Na przykład mężczyzna w liczbie pojedynczej odmienia się jak rzeczowniki rodzaju żeńskiego, a książę jak rzeczowniki nijakie.

    Mirosław Bańko

  • 6.12.2002

    różności

    Na tej stronie przymiotnik internetowy jest pisany z małej litery. Przyzwyczajony jednak jestem do pisania go z dużej litery (przyzwyczaili mnie do tego w jednej redakcji, z którą niegdyś współpracowałem), więc czy mam się teraz odzwyczajać? Ale Internet to chyba wciąż pisze się z dużej? I jeszcze jedno pytanie związane z pisownią wielkich liter. Jak piszemy środę popielcową, wielki post, niedzielę palmową czy Święto Konstytucji 3. Maja? Tak, jak mi się tu wydaje, czy inaczej? Mam nadzieję, że to nie zależy od subiektywnego podejścia, bo wtedy cukiernicy tłusty czwartek będą sobie pisać z dużej litery i będzie można im skoczyć. No i tyle.
    Pozdrawiaki.
    Zadał Pan nam mnóstwo pytań, wbrew panującej w naszej Poradni zasadzie, żeby przysyłać nam je pojedynczo, umożliwiając tym samym przekazywanie ich konkretnym językoznawcom, specjalistom w danej dziedzinie nauki o języku. Na szczęście część z nich (pytań, nie językoznawców) pojawiła się już na stronach Poradni i można do odpowiedzi na nie dotrzeć za pomocą wyszukiwarki.
    Kwestię środy popielcowej i Wielkiego Postu omówił szczegółowo Jan Grzenia. Internetem zajmowali się Mirosław Bańko i Janusz Bień.
    Pisownię Niedzieli Palmowej (oba człony dużą literą) dyktuje zasada [70], sformułowana w Nowym słowniku ortograficznym PWN, która każe pisać wielką literą nazwy świąt i dni świątecznych, w odróżnieniu od ich nazw opisowych (np. niedziela wielkanocna). Tłusty czwartek (wbrew pozorom małą literą) to nie nazwa święta, ale zabawy, zwyczaju. Piszemy więc: tłusty czwartek, dyngus, andrzejki, zgodnie z regułą [106]. Konstytucja 3 maja jest z kolei tytułem aktu prawnego i jako taka podlega regule [73], nakazującej pisanie wielką literą tylko pierwszego wyrazu. Obchodziłabym więc święto Konstytucji 3 maja: święto małą literą jako niewchodzące w skład nazwy własnej.
    Przymiotnik internetowy natomiast z całą pewnością należy pisać małą literą, bo choć jest to on utworzony od nazwy własnej, nie ma znaczenia dzierżawczego, tzn. odpowiada na pytanie: jaki?, a nie: czyj?. Proszę spojrzeć do reguły [130] wspomnianego słownika.
    Pozdrawiam
    Katarzyna Sobolewska, PWN

    PS. Słowo skoczyć (komuś), użyte w pytaniu, wydaje mi się niestosowne.

    Mirosław Bańko

  • 6.12.2002

    x czy ks przed końcówką?

    Chciałbym zapytać o pewne niekonsekwencje pojawiające się w waszych odpowiedziach dotyczących odmiany nazwisk zakończonych na -x. W odpowiedzi zatytułowanej Cezex... czytamy: „Po drugie zaś, inne słowa zakończone literą x, w szczególności nazwiska, nadal trzeba odmieniać po staremu, np. Rex, Rexa, Rexowi, Rexem, ale Reksie (przykład przytoczony w komunikatach Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN, nr 2 z 2001 roku)”. Natomiast w odpowiedzi Lex Pani K. Sobolewska radzi odmieniać nazwisko Hendrix – Hendriksa. Jak więc należy odmieniać nazwiska zakończone na -x?
    Istotnie, mamy tu do czynienia z dość częstą w kulturze języka sytuacją, w której co najmniej dwa różne rozwiązania tej samej sprawy mają swoje mocne uzasadnienie i zaprzysięgłych zwolenników.
    Pierwsze stanowisko prezentuje Mirosław Bańko w odpowiedzi pt. Cezex, który uważa, że końcowe x w skrótowcach i nazwach własnych należy zachować we wszystkich przypadkach poza miejscownikiem, a więc pisać: Cox, Coxa, Coksie itd.
    Inną drogą przebiega rozumowanie członków Komisji Kultury Języka, którzy zalecają – pewnie dlatego, że wyłom w miejscowniku już się dokonał i jest powszechnie akceptowany – spolszczenie wszystkich końcówek w przypadkach zależnych, tzn. zastąpienie x grupą ks. Jednak rezerwowanie tego rozwiązania tylko dla skrótowców wydaje mi się niepotrzebnym komplikowaniem sprawy. Pisownia dopełniacza nazwiska Rex: Rexa, proponowana na stronach internetowych Rady Języka Polskiego stawia pod znakiem zapytania sensowność takiego upraszczania pisowni.
    Może zatem warto rozważyć stanowisko pośrednie, prezentowane przez prof. E. Polańskiego we wstępie do Wielkiego słownika ortograficznego PWN (wyd. marzec 2003), które zreferowałam w odpowiedzi Poradni pt. Lex. Wychodząc z założenia, że litera x ma szczególny status w polskim alfabecie, Profesor zaleca jej zamianę w przypadkach zależnych na grupę ks we wszystkich kategoriach nazw: imionach, nazwiskach, skrótowcach, nazwach gegraficznych itp. Jedynym wyjątkiem, w którym końcowe x pozostałoby niezmienione, są skrótowce pisane wersalikami: PAX, PAX-u, PAX-ie.
    Zawsze, kiedy zaczyna funkcjonować nowa zasada pisowni, następuje okres rozchwiania. Potrzeba czasu, aby użytkownicy języka zaakceptowali nowe rozwiązanie. Nierzadko też ciśnienie tradycji jest tak silne, że reguła przyjmuje się w ograniczonym stopniu i nie ruguje poprzednich sposobów zapisu. Będziemy w redakcji bacznie obserwować praktykę użytkowników polszczyzny i w kolejnych naszych słownikach i odpowiedziach Poradni wprowadzać stosowne modyfikacje.
    PS We wczorajszej Gazecie Wyborczej, w recenzji T. Sobolewskiego, znalazłam odmieniane przez wszystkie przypadki nazwisko reżysera: Cox, Coksa, Coksie... Jest to wersja proponowana przez E. Polańskiego.

    Katarzyna Sobolewska, PWN

  • 5.12.2002

    Bieszczady

    Dzień Dobry!
    Zwracam się z zapytaniem odnośnie odmiany nazwy Bieszczady. Winno być Bieszczadów czy Bieszczad? Słownik dopuszcza obie wersje, jednak ze względów historycznych wydaje się, że jedynie pierwsza jest właściwa.
    Uprzejmie proszę o odpowiedź.
    Pozdrawiam,
    Katarzyna K.
    Od średniowiecza zarówno Beskidy jak i Bieszczady występowały w dwóch obocznych formach: Bieszczad (formalnie liczba pojedyncza, która oznaczała zbiorowość) i Bieszczady (plurale tantum). Od Bieszczad tworzono liczbę mnogą Bieszczady i wtedy dopełniacz brzmiał Bieszczadów (jak układ – układy – układów). Natomiast Bieszczady (plurale tantum) odmieniają się jak sanki – sanek, Karpaty – Karpat, Tatry – Tatr i dopełniacz brzmiał Bieszczad. Obydwie formy dopełniacza są zatem właściwe ze względu na różną w średniowieczu postać liczby: liczba mnoga albo plurale tantum.

    Aleksandra Cieślikowa, prof., IJP PAN, Kraków

  • 4.12.2002

    aleja

    Jak należy pisać w zdaniu nazwę AL. Niepodległości, Al. Stanów Zjednoczonych itp. Dużą czy małą literą?
    Piszemy Al. (wielką literą), jeśli jest to skrót słowa Aleje, oraz al. (małą literą), jeśli jest to skrót słowa aleja. Tak więc Al. Niepodległości to Aleje Niepodległości, natomiast al. Niepodległości to aleja Niepodległości.

    Mirosław Bańko

  • 2.12.2002

    określenia czasu

    Jak wytłumaczyć dziecku (dziecko ma lat kilkanaście), że określenia czasu: za czterdzieści dwunasta, piędziesiąt po dziesiatej są niepoprawne? W słownikach nie znalazłam żadnych uwag na ten temat. A może to ja nie mam racji i te określenia są poprawne?
    Pozdrawiam.
    W języku oficjalnym mówimy np. „Jest godzina dziesiąta pięćdziesiąt”, potocznie natomiast „Jest za dziesięć jedenasta”. Konstrukcja używana w oficjalnej polszczyźnie ma tę zaletę, że nie zmienia się zależnie od liczby minut, ponieważ zawsze określa czas według pełnej godziny poprzedzającej. Konstrukcja potoczna natomiast się zmienia, ponieważ mówiący określają czas według tej pełnej godziny, która jest bliżej. Stąd za dziesięć dziesiąta, ale dziesięć po dziesiątej.

    Mirosław Bańko

  • 29.11.2002

    h – ch

    Gdzie i kiedy mam napisać ch lub samo h – jaka jest tego reguła?
    Kłopotów z pisownia ch i h nie mają Polacy z dawnych Kresów Wschodnich oraz mieszkańcy pogranicza polsko-białoruskiego, polsko-ukraińskiego i polsko-słowackiego. Literą ch zapisują głoskę bezdźwięczną, a literą h – głoskę dźwięczną. Natomiast Polacy z innych regionów nie mogą zasad pisowni ch i h odnieść do własnej wymowy.
    Podobnie nie dla wszystkich jest czytelna historyczna zasada, że h zawierają tylko wyrazy obcego pochodzenia.
    W opanowywaniu zasad pisowni ch i h pomocne mogą być następujące informacje:
    1. ch piszemy wtedy, gdy w wyrazach i formach pokrewnych wymienia się na sz, np. duch – dusza, mucha – muszka;
    2. h piszemy wtedy, gdy wymienia się na ż, np. Sapieha – Sapieżanka, druhna – drużba, na z, np. błahy – błazen, na g, np. wahać się – waga;
    3. ch piszemy na końcu wyrazu (wyjątek stanowi druh), np. dach, pech, na nogach;
    4. ch piszemy po s, np. schab, schron, schody;
    5. h piszemy w cząsteczkach hipo-, higro-, hydro-, hiper-, hekto-.
    Łączę pozdrowienia

    Krystyna Długosz-Kurczabowa, Uniwersytet Warszawski

  • 28.11.2002

    po ile czy na ile?

    Czy dopuszczalne jest stosowanie oboczności składniowych dla pytania o cenę towaru? Często słyszymy na ile to pan ma?, po ile to pan ma? czy za ile to pan ma? Czy pomimo bazarowego obycia zwrotów można wszystkie z nich uznać za zgodne z normą? A które z nich są zgodne z zasadą kultury językowej (perfekcjonizmu lub puryzmu)?
    Spośród podanych trzech form pytania o cenę towaru Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN uznaje za poprawną tylko jedną: Po ile...?. Można więc zapytać sprzedawcę Po ile te jabłka? czy Po ile ta cienka kiełbasa?, Po ile są te jabłka czy Po ile jest ta cienka kiełbasa? W kontakcie ze sprzedawcą na bazarze (kontakcie dopuszczającym formy mniej eleganckie) możliwa jest też forma Po ile to pan ma?; proszę jednak zauważyć, że zwrócenie się do ekspedientki w luksusowym sklepie (na przykład z futrami, szwajcarskimi zegarkami czy biżuterią) w formie Po ile to pani ma? byłoby niestosowne.
    Pytanie w formie Na ile...? (np. Na ile te jabłka?, Na ile ta cienka kiełbasa?), jakkolwiek dość częste w potocznej odmianie polszczyzny, nie zasługuje na normatywną aprobatę.
    Natomiast pytanie w formie Za ile...?, niepoprawne jako pytanie skierowane do sprzedawcy, może być stosowane wtedy, gdy chcemy się dowiedzieć, ile nasz znajomy zapłacił za jakiś towar. Na przykład pytanie w formie Za ile te buty?, będące skróconą formą pytania Za ile kupiłeś te buty?, może się pojawić w bliskich, koleżeńskich kontaktach, dopuszczających w ogóle pytania o cenę posiadanych przedmiotów. Pytania takie uchodzą bowiem w polskim obyczaju za niedyskretne, naruszające prywatną sferę człowieka.

    Małgorzata Marcjanik, prof., Uniwersytet Warszawski



Copyright © 1997-2014 Wydawnictwo Naukowe PWN SA
infolinia: 0 801 33 33 88